„Nie musisz tego robić”

– ile razy słyszeliście tego typu tekst od swojej rodziny, przyjaciół…? Ja niezliczoną ilość razy. Niby mają rację, bo faktycznie – teoretycznie nie muszę, ale problem w tym, że ja CHCĘ i właśnie dlatego ten tekst irytuje mnie tak bardzo w niektórych przypadkach.

Naprawdę doceniam to, że moja rodzina (przede wszystkim rodzice) i przyjaciele zazwyczaj mnie wspierają w różnych projektach, ale są pewne sprawy, w których wydaje mi się, że część z nich nie potrafi mnie zrozumieć. Już piszę, o co chodzi.

Dieta

Był kiedyś czas, kiedy stosowałam różne dziwne diety, bo chciałam schudnąć. Było, minęło. Dziś staram się podejść racjonalnie do swojego żywienia i staram się z różnych względów wprowadzić do niej jakieś zmiany. Po co? Przede wszystkim, żeby dobrze się czuć.

Szkoda, że nadal nie wszyscy potrafią to zrozumieć, ale na szczęście do kilku ludzi już dotarło, co mi chodzi po głowie. Czytaj dalej

Podsumowanie roku 2016 – cz. 1

Mam wrażenie, że nie tak dawno temu witaliśmy rok 2016, a dziś właśnie go żegnamy. W ramach części pierwszej mojego podsumowania spróbuję sobie przypomnieć, jak przeżyłam ten rok i co mi przyniósł nowego. Postaram się w styczniu podsumować książki, które przeczytałam oraz filmy, które obejrzałam – oj, tu z pewnością będę miała o czym pisać :)

Prawdę mówiąc nie bardzo pamiętam, jakie miałam postanowienia na 2016 rok, poza tym, że źle się do nich zabrałam, więc w pewnym momencie je po prostu wyrzuciłam. W ogóle pod tym względem ten rok dal mi sporo do myślenia. Część moich przemyśleń opisałam w poście „Jak być szczęśliwym”. Jeśli nie czytaliście albo już nie pamiętacie, to ogólnie chodzi o to, że miałam manię robienia różnych planów, których nie byłam w stanie w 100% przestrzegać. I przez to się męczyłam, stresowałam i ogólnie traciłam radość życia. Post jest z początku października i od tamtej pory faktycznie przestałam tak bardzo się przejmować. Przestałam robić plany. Owszem, czasem mam rano myśl: chciałabym po pracy zrobić to albo to. Ale czy to zrobię, zależy od wielu czynników. Nie jestem też wściekła za każdym razem, gdy coś niespodziewanego wskakuje mi w dzień. Kiedyś złościło mnie to, bo rujnowało moje „doskonałe” plany. Teraz po prostu żyję chwilą i jest mi z tym dobrze. Aczkolwiek jeszcze są rzeczy, których muszę się nauczyć… Czytaj dalej

Jak być szczęśliwym?

Wbrew tytułowi, to nie będzie post, w którym w punktach odpowiem na powyższe pytanie. Nie ma recepty na szczęście, każdy musi sam je odnaleźć. Niestety tak to działa i zazwyczaj metodą prób i błędów poznajemy, co nas uszczęśliwia, a co nie.

Odkąd skończyłam studia bardziej lub mniej świadomie powracam do robienia rzeczy, którymi zajmowałam się w dzieciństwie. Wbrew pozorom, to nie jest głupie, ponieważ… jako mała dziewczynka byłam szczęśliwa. Mogę zaryzykować stwierdzenie, że nigdy później nie byłam tak szczęśliwa, jak wtedy, również dziś czegoś mi „brakuje”, co miałam kiedyś. Ale o tym napiszę za chwilę. Więc to logiczne, że skoro wtedy byłam taka szczęśliwa, to oznacza, że to co robiłam mnie uszczęśliwiało, prawda? To nie tylko logiczne, w moim przypadku to się potwierdza, opowiem o kilku przykładach: Czytaj dalej

Organizacyjne przemyślenia część 2

Dwa miesiące temu pisałam post o moich postanowieniach, obsesjach itp. To były przemyślenia na temat mojej kiepskiej organizacji własnego życia, które spisałam, żeby je sobie w głowie uporządkować. Jeśli go nie pamiętacie, zapraszam tutaj. Na szczęście ten post zmienił moje życie. Nie wyglądało to tak: ohh, napiszę coś, opublikuję i będę żyć, jak żyłam do tej pory. Wręcz przeciwnie. To był pierwszy krok, ku zmianie. Myślę, że na lepsze.

Przestałam tak bardzo siebie kontrolować. Nadal mam zapisaną listę rzeczy, które muszę kiedyś zrobić, ale bez określonego planu, kiedy. Szczególnie, że co chwilę wpada na tę listę coś nowego, czasem ważniejszego… Jednocześnie staram się każdego dnia coś zrobić. Nie ważne, co. No dobrze, mam takie 3 główne zadania, do których staram się zaglądać jak najczęściej. Zdecydowanie najważniejszym zadaniem są treningi i to, również dzięki ładnej pogodzie, udaje mi się ostatnio wyśmienicie. Nie narzekam na siebie, jeśli danego dnia nie zdążę zajrzeć do książki, nie zdążę zrobić tego, czy czegoś innego. Ważne, że idąc spać mogę wymienić przynajmniej dwie lub trzy rzeczy, które wykonałam danego dnia.  Czytaj dalej

What’s right in front of me?

Ostatnio o moim życiu mogę powiedzieć jedno: to nie jest mój najlepszy czas. W Nowy Rok wchodziłam z nadzieją, że teraz może być tylko lepiej. Jak to zwykle bywa – nie jest.Czuję się wyczerpana i wypalona. Zaczęłam się zastanawiać, co jest nie tak ze mną, z moim życiem. I doszłam do kilku ciekawych odkryć, którymi chcę się z wami podzielić.

Od kilku lat powtarzam, że robię wszystko, żeby tylko czuć się szczęśliwa. W każdym razie staram się robić to, co uważam, że mnie uszczęśliwi. Ale zdałam sobie boleśnie sprawę z tego, że chcąc zbyt wiele, popełniłam kilka błędów, które zaprowadziły mnie tu, gdzie jestem. Od kilku tygodni zastanawiam się, jak je naprawić i sprawić, by moje życie było lepsze.

Zbyt wiele chwil do stracenia ciągle masz,
przestań na niby żyć.

Czytaj dalej