Fuckin’ Perfect

Spis treści:
Książka Camilli Läckberg "Złota klatka"
Koncert P!nk

Jak obiecałam w poprzednim poście, dziś zapraszam Was do przeczytania recenzji książki, kilku filmów oraz… koncertu P!nk :)

Camilla Läckberg „Złota klatka

Ucieszyłam się na wiadomość, że Camilla Läckberg wydała nową książkę i byłam jej bardzo, bardzo ciekawa, ponieważ Złota klatka jest pierwszą częścią nowej serii o Faye. Trzy miesiące po polskiej premierze w końcu ją przeczytałam i… jestem rozczarowana. Camilla wysoko podniosła sobie poprzeczkę serią o Erice, tutaj zawodzi na całej linii. Największym minusem jest główna bohaterka, której nie da się polubić. Chociaż twierdzi ona, że jest taka inteligentna, taka zdolna i może wszystko, pozwoliła, by mężczyzna zamknął ją w tytułowej złotej klatce, nie pozwalając jej na nic innego niż dbanie o dom i utrzymywanie kontaktów ze znajomymi. Jej zachowanie przez pierwszą połowę książki bardzo irytuje, szczególnie że pewnych wydarzeń nie można zrozumieć, wyglądają, jakby autorka bardzo chciała je na siłę wcisnąć do książki, ale nie potrafiła przedstawić motywów głównej bohaterki. Do tego pierwszy raz podczas czytania książki tej autorki nudziłam się. Druga część (od ok. 200 strony) jest trochę lepsza, ciekawsza. Lepiej rozumiemy Faye, a i ona w końcu poszła po rozum do głowy. Została wprowadzona nowa, sympatyczna bohaterka, a i częściej pojawia się przyjaciółka Faye. Tylko temat zemsty, tego, jak Faye realizowała swój plan, został potraktowany trochę po macoszemu. Właściwie wygląda to tak: Faye ma plan. Zaczyna go realizować. Przeskok czasu, po którym dowiadujemy się, że osiągnęła sukces. I zakończenie… Bardzo nie podoba mi się to, co stało się z przyjaciółką Faye. A to, co znajduje się na ostatnich stronach, niby ma zaciekawiać, ale… nie do końca to działa. Złota klatka jest prawdopodobnie największym książkowym rozczarowaniem tego roku. Co więcej, nie jestem pewna, czy będę chciała przeczytać drugą część, gdy już się ukaże. Nie polecam. 5/10

Bo tak postępują kobiety. Kierują gniew do środka, zwracają go przeciwko samym sobie. (…) Kobieta bierze na siebie, tuszuje, dba o relacje z innymi, przesłaniając własną dumę i szkodząc sobie aż do zatracenia.

Yesterday (2019)

Gdy tylko zobaczyłam zwiastun Yesterday, wiedziałam, że muszę to obejrzeć. Przede wszystkim zaciekawiła mnie historia przeciętnego muzyka, który jako jedyny pamięta muzykę The Beatels i zaczyna wykonywać ją pod własnym nazwiskiem, osiągając przy tym ogromny sukces. Ta część filmu była bardzo fajna, ciekawiła, bawiła i oczywiście miło było posłuchać utworów The Beatels. Jako fanka Eda Sheerana byłam ucieszona, że również i on pojawił się w filmie, grając… samego siebie. Druga część filmu to historia romantyczna dotycząca głównego bohatera i wieloletniej przyjaciółki. W dużej mierze chodzi o to, że on nie wie, że ją kocha… Resztę historii możecie dopowiedzieć sobie nawet bez oglądania filmu. Niestety po obejrzeniu miałam wrażenie, że czegoś tu brakowało, pozostawiał lekki niedosyt, ale mimo to warto to zobaczyć. Jest wiele zabawnych scen, miejscami trzyma w napięciu, czasem zaskakuje. I chociaż można przewidzieć, jak się wszystko skończy, seans dostarcza rozrywki i przyjemności. Polecam. 7/10

Wiek Adaline (2015)

Już dawno chciałam zobaczyć ten film i w końcu, dzięki temu, że pojawił się na Netflixie, miałam okazję. Bardzo podoba mi się pomysł, że główna bohaterka wskutek wypadku przestała się starzeć (ciekawe naukowe bzdury wyjaśniające, jak to się stało), podobała mi się również kreacja Blake Lively, dzięki której od razu polubiłam główną bohaterkę. Dodatkowym plusem były retrospekcje i ukazanie życia Adaline z różnych czasów i przedstawienie jak zmieniała się moda itp. Natomiast przede wszystkim podobała mi się relacja Adaline z jej córką. Jeśli macie ochotę na dramat (w pewnym momencie się wzruszyłam) z elementami fantastyki i romansu, polecam. 8/10

Król lew (2019)

W końcu dotarłam do kina na najnowszą odsłonę Króla lwa. Aż trudno uwierzyć, że oryginał ma już 25 lat… Zdecydowanie największym plusem jest niesamowita animacja, która została zrobiona tak dobrze, że w pierwszym momencie miałam wrażenie, że oglądam jakiś film dokumentalny o safari. Z tym naprawdę się postarano, chociaż i tak miałam wrażenie, że wszystkie lwice czy większość hien została zrobiona na jedno kopyto i na dobrą sprawę, rozpoznawało się, kto jest kim, dopiero gdy dana postać się odzywała. Pumba też wyglądał trochę dziwnie, jakby był już stary… Poza tym animacja wypadła naprawdę super. Niestety gryzie się z opowiadaną historią. Zwierzęta są zbyt realistyczne, żeby film miał tę magię, jaką ma oryginał. Wydaje się też zbyt poważny. Chociaż animacja mnie zachwyciła, nie przypadł mi do gustu pomysł, by w takim filmie, w której wszystkimi bohaterami są zwierzęta, postacie były przedstawione tak realistycznie. Wielkie brawa dla wszystkich, którzy pracowali nad efektem wizualnym, warto zobaczyć tę wersję w ramach ciekawostki i podziwiania animacji, ale… żeby poznać albo przypomnieć sobie samą historię Simby, poleciłabym oryginał. Co więcej, po tym seansie mam ogromną ochotę przypomnieć sobie oryginalną wersję. 7/10

Koncert: P!nk (Warszawa, PGE Narodowy) 20.07.2019

Jak tylko dowiedziałam się, że P!nk zagra w Polsce, wiedziałam, że muszę pojechać i zobaczyć jej występ na własne oczy. Jej piosenki towarzyszą mi przez połowę mojego życia, wiem, że potrafi dobrze śpiewać i wiedziałam, że na scenie potrafi dać niezłe show, ale… wiedzieć, a zobaczyć to dwie różne rzeczy.

Jestem zachwycona. Od koncertu minęły prawie dwa tygodnie (w chwili, w której piszę tę relację), a nadal nie mogę uwierzyć w to, co się wydarzyło na scenie. P!nk zaczęła od Get the Party Started, zwisając z wielkiego żyrandola, na którym bujała się przez sporą część utworu. Na scenie było sporo tańca, sporo zabawy i na całe szczęście P!nk śpiewała sporą część utworów nawet podczas wykonywania trudnych akrobacji na scenie. Miła odmiana po Christinie, o której pisałam ostatnio… Najbardziej podobało mi się to, że wyraźnie P!nk świetnie czuła się na scenie, skakała, tańczyła prawie cały czas z uśmiechem na ustach, a ta radość wręcz od niej biła. Już kiedyś wspomniałam: rzadko spotyka się artystę, który tak bardzo, całym sobą cieszył się z tego, co robi. Do tej pory spotkałam tylko dwójkę takich artystów. P!nk jest trzecia.

Jeśli chodzi o repertuar, najbardziej ucieszyłam się z Who Knew. Darzę ten utwór ogromnym sentymentem, to moja pierwsza ulubiona piosenka P!nk, właśnie dzięki niej tak bardzo polubiłam artystkę. I za każdym razem, gdy jej słucham, naprawdę czuję te emocje. Nie śmiałam marzyć, że właśnie ją usłyszę na żywo. Poza tym pojawiły się utwory praktycznie z każdego etapu jej kariery, te najbardziej znane, te, które bardzo lubię, jak np. Beautiful Trauma, Just Like a Pill, Funhouse, Hustle, Just Like Fire, What About Us, Fuckin’ Perfect, Raise Your Glas i inne. Zaś wykonanie Secrets zrobiło ogromne wrażenie, ponieważ P!nk podczas śpiewania wykonała układ akrobatyczny z jednym ze swoich tancerzy, w dużej części w powietrzu. To chyba był pierwszy moment, gdy opadła mi szczęka. Zaraz po nim wykonała Try, w dużej mierze odtwarzając układ choreograficzny z teledysku. Nadal nie mogę uwierzyć, że widziałam to na własne oczy. A kiedy pod koniec koncertu miało się wrażenie, że P!nk pokazała już wszystko… okazało się, że jednak miała coś w zanadrzu. Koncert kończyło So What, podczas którego artystka latała w powietrzu na elastycznych linkach, w jednym momencie będąc prawie pod (otwartym) dachem Stadionu Narodowego. To było niesamowite.

To show było wspaniałe w dużej mierze dzięki P!nk, która bez wątpienia włożyła w to dużo pracy i dała z siebie wszystko, ale również dlatego, że show było przemyślane. Zmiany strojów, scenografii, wyświetlane animacje i filmy, wszystko łączyło się w spójną całość. P!nk również wspomniała o swojej córce podczas przemowy na temat akceptacji samego siebie, z czym ona musiała sobie radzić, jak inni ludzie krytykowali jej wygląd i jak była przerażona, gdy jej 6-letnia córka powiedziała, że wygląda jak chłopiec z długimi włosami. Całość, wraz z prezentacją, na którą składały się głównie słowa, pytania P!nk do córki i jej odpowiedzi, nazwiska innych artystów, którzy różnią się od innych, wszystko odpowiednio podkreślone, wywołało u mnie sporo emocji i muszę przyznać, że się wzruszyłam.

Zdecydowanie warto było wybrać się na koncert P!nk. Jej show wywołało u mnie sporo emocji, było świetnym pokazem artystycznym na różnych płaszczyznach. Zdecydowanie najlepsze show, jakie kiedykolwiek widziałam. Mam nadzieję, że P!nk do nas wróci, ponieważ ja chcę jeszcze raz pójść na jej koncert. Jeszcze raz to zobaczyć i przeżyć te emocje. A najbardziej chcę zobaczyć artystkę, która tak autentycznie cieszy się z tego, co robi, że aż zaraża innych swoją radością.
I chociaż mogłabym ponarzekać, że Narodowy pod względem dźwięku tym razem zawiódł… Nie było idealnie, ale dało się słuchać, więc nie było najgorzej. Zresztą o tym pewnie za jakiś czas zapomnę, ale to, co zobaczyłam na scenie na długo zapadnie mi w pamięć.

Przed koncertem bardzo mocno się rozpadało, a P!nk miała w tym czasie próbę dźwięku.
Tutaj można zobaczyć jej reakcję na deszcz ;)

Zuza z The-Rockferry.pl również była na tym koncercie. Zainteresowanych zapraszam do przeczytania jej relacji tutaj.

2 myśli w temacie “Fuckin’ Perfect

  1. Rblfleur pisze:

    Hmmm… Wiek Adeline skądś kojarzę. I już nawet wiem skąd. Czytałam książkę (która dla mnie okazała się badziewiem) o tym tytule, ale nie wiedziałam, że zrobili na jej podstawie film.
    Król Lew – piękna animacja, ale wiadomo, klasyki i pierwowzoru nie da się zastąpić.
    P!nk – miałam się wybrać na jej koncert w Londynie, ale było nie po drodze jakoś :/ Po twojej relacji widzę, że było warto. Bardzo lubię piosenkarkę i mam nadzieję, że następnym razem zobaczę ją na żywo :D
    Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.