Doda z Orkiestrą

Spis treści:
Koncert Doda z Orkiestrą
Maska do włosów Pantene Pro-V Intensive Repair
Festiwal Roślin Owadożernych

Serdecznie Was witam w nowej odsłonie. Postanowiłam, że nowe posty będą trochę wyglądały inaczej niż do tej pory. Mam nadzieję, że mnie będzie się je lepiej pisało, a Wam równie dobrze czytało :) Obok opinii znajdziecie kciuk w górę – jeśli coś polecam, lub w dół – jeśli czegoś nie polecam. Często przy opiniach jako tytuł będzie ukryty odnośnik do Filmwebu, LubimyCzytać, Wikipedii itd. W spisie treści u góry będą pojawiać się tylko rzeczy, które opisałam bardziej obszernie, krótszych opinii czy luźnego zbioru moich myśli nie będę tam wpisywać :)
Postaram się również o regularne dodawanie postów, chociaż już z tym pierwszym mi nie wyszło, ponieważ planowałam go… na sobotę ;)
Mam nadzieję, że wszystko jasne, z resztą i tak wszystko wyjdzie w praniu… Miłej lektury

Vox Lux (2018)

Zainteresował mnie ten film głównie ze względu na Natalie Portman w roli charakterystycznej piosenkarki, ale ostatecznie bardzo mnie zmęczył. Podobał mi się tylko początek i pierwsza część o młodej Celeste (tu również zasługa świetnej Raffey Cassidy).  I chociaż można go ciekawie zinterpretować, co nie jest łatwe (sądząc po tym, że zarówno ja jak i część  osób na Filmwebie nie rozkminiła o co chodzi, na szczęście inni przyszli z pomocą), to jednak… ja nie potrafiłabym go polecić, nie przypadł mi do gustu. 5/10

Kłamca, kłamca (1997)

Uwielbiam Jima Carreya, a Kłamca, kłamca to jeden z filmów, które od razu przychodzą mi na myśl, gdy słyszę jego nazwisko. Dzięki temu, że można go zobaczyć na Netflixie, chętnie go sobie przypomniałam i dobrze się na nim bawiłam. Jeśli jeszcze nie widzieliście, polecam. 8/10

Podły, okrutny, zły (2019)

Bardzo lubię Zaca Efrona, dlatego od jakiegoś czasu chodzę do kina na większość filmów, w których wystąpił. Tym razem nie była to głupiutka amerykańska komedia, a film biograficzny o jednym z najbardziej znanych amerykańskich seryjnych morderców: Tedym Bundym. Muszę przyznać, że lubię oglądać filmy o mordercach. Ten różni się od większości z nich tym, że historia jest opowiedziana z perspektywy Liz — dziewczyny Teda, która przez wiele lat nie wierzyła, że jej Ted może być tak brutalnym mordercą. Myślę, że to jest plusem, bo chociaż nie poznajemy szczegółów morderstw, ani motywów Teda, to ukazanie z takiej perspektywy sprawia, że przez większość filmu widz może sympatyzować z Tedem i również wierzyć w jego niewinność. Z drugiej strony współczuje się również Liz, która nie potrafi sobie poradzić z tymi oskarżeniami. Kolejnym plusem jest to, że niektóre sceny odegrano tak, jak było w rzeczywistości — na końcu pokazano archiwalne nagrania z wywiadu z Tedem czy samego procesu.
Pewnie Ci, którzy znają bardzo dobrze historię Teda będą odbierać ten film trochę inaczej niż ja, ponieważ do tej pory nie znałam żadnych szczegółów, ale mnie ten film bardzo, bardzo się podobał, spodobał mi się bardziej, niż się tego spodziewałam. A Zac w roli mordercy, zgrywający niewiniątko do samego końca, wypadł bardzo przekonująco. 9/10

iZombie (sezony 1-4)

O iZombie wspominałam Wam już nie raz. Tak jak sobie obiecałam, od marca wróciłam do serialu, żeby obejrzeć jednym ciągiem całą historię. Serial ma lepsze i gorsze odcinki, jedne trzymają w napięciu tak, że patrzyłam z zapartym tchem i po prostu musiałam włączyć kolejny, inne były takie… spoko, ale ot tak, do zobaczenia, co dalej się wydarzy. Niesamowite jest to, jak ta historia rozwinęła się przez te sezony i to w taki sposób, który mnie zaskoczył. Było też sporo momentów, które wręcz złamały mi serce… A aktualnie wychodzi piąty, niestety już ostatni sezon, dlatego myślę, że to dobry czas, żeby obejrzeć tę historię, jeśli jeszcze jej nie znacie. A ja jestem ciekawa, jak całość się zakończy… 9/10 ♥

Ed Sheeran & Justin Bieber „I don’t care” (2019)

Ed i Justin ponownie połączyli siły. Nie jest zaskoczeniem to, że piosenka jest lekka, przyjemna, ot tak do posłuchania, pobujania się. Mnie się podoba. Teledysk jest creepy, co wywołało sporo zabawnych komentarzy na YouTube, ale po minucie jak przejdzie pierwsze WTF? Co ja oglądam? to bawi, śmieszy i pozostawia pozytywne wrażenie.

Carly Rae Jepsen „Dedicated” (2019)

Po 4 latach przerwy Carly Rae Jepsen wydała nowy album. Nigdy nie byłam jej fanką, właściwie lubię tylko kilka pojedynczych utworów, cała reszta szybko wylatuje mi z głowy. Niestety z tym albumem jest podobnie. Jednym uchem wlatuje, drugim wylatuje i nic nie zostaje w pamięci na dłużej. Co prawda przesłuchałam go tylko raz i dzielę się z Wami moim całkowicie pierwszym wrażeniem, jednak trochę mi przykro, że ani jeden utwór nie zapadł mi w pamięć… :(

Koncert: Doda z Orkiestrą (Katowice, Spodek) 26.05.2019

Jako nastolatka bardzo lubiłam Virgin. Gdy Doda rozpoczęła solową karierę, lubiłam jej pierwszą płytę, ale później jej próby muzyczne czy ogólnie zwrócenia na siebie uwagi nie przypadały mi do gustu, wręcz przeciwnie. Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi, że pójdę na jej koncert i jeszcze za to zapłacę, wyśmiałabym go… A jednak, stało się.

Najbardziej zachęciło mnie to, że aktualna trasa koncertowa Dody jest z orkiestrą. To oczywiście nasuwa skojarzenia, że będzie elegancko, poważnie itp. Poza tym lubię aranżacje muzyki popularnej z orkiestrą. I na szczęście się nie myliłam. Nie wiem, czy Doda stonowała na czas trasy koncertowej, czy może w ostatnich miesiącach wydoroślała, na co mogła mieć wpływ jej żałoba, ale to był koncert artystki, na którym najważniejsza była muzyka oraz jej głos. Jedynym szaleństwem było to, że wystąpiła w kilku strojach, głównie eleganckich sukniach. Poza tym opowiadała coś między utworami, ale miło się tego słuchało, również było trochę zabawnie… I dobrze się obserwowało relację między Dodą, a dyrygentem Wojtkiem Zielińskim…

Doda głównie zaprezentowała większość polskojęzycznych utworów z jej nowej płyty Dorota. Poza tym zaśpiewała również Znak Pokoju — trochę szkoda, że tej wersji orkiestrowej nie ma na albumie, była ładna. Oczywiście nie mogło zabraknąć jedynej autorskiej piosenki z tego albumu, czyli Nie wolno płakać. Prawdę mówiąc, wzruszyłam się na tym i… popłakałam się. Poza tym najbardziej zachwyciły mnie utwory: Niech żyje bal, Krakowski spleen oraz Nie mam dokąd wracać — ten ostatni wykonała dwa razy, za drugim razem na bis. Z jednej strony szkoda, że nie zaśpiewała na bisie czegoś, czego nie było na właściwym koncercie (chociażby któryś z anglojęzycznych coverów z nowej płyty), ale ten utwór jest tak ładny, że nawet miło słuchało się go ponownie.

Ogólnie Doda dwukrotnie wyszła na bis: Raz bezpośrednio po przedstawieniu wszystkich muzyków, że aż się zaśmiała, że jeszcze nikt nie zdążył krzyknąć, żeby był bis, a drugi po krótkiej chwili czekania. Niczego niepotrzebnie nie przedłużała, co było zdecydowanym plusem. A jeśli chodzi o najważniejsze, czyli jej śpiew, muszę przyznać, że wokalnie mnie zachwyciła. Zdecydowanie warto było wybrać się i usłyszeć ją na żywo. Ogólnie o wiele lepiej słuchało mi się jej utworów i jej głosu podczas tego koncertu, niż jak słucham sobie jej albumu.

Został jeszcze jeden koncert z tej trasy: 14.06 w Gdańsku. Jeśli macie okazję, polecam. A jeśli nie… to pozostaje nam czekać na koncertowe DVD… podobno jeden koncert został nagrany. Ja z chęcią go zobaczę.

Maska do włosów: Pantene Pro-V Intensive Repair

Do tej pory trafiałam na kosmetyki do włosów firmy Pantene, które dość kiepsko wpływały na moją czuprynę. Mimo to skuszona opinią na blogu GeorgiaMotiviert postanowiłam wypróbować maskę. To był strzał w 10! Ja jestem zachwycona, to najlepsza maska do włosów, jaką do tej pory miałam. Włosy są wyraźnie bardziej nawilżone, lepiej się rozczesują i mniej się elektryzują. Jedynie następnego dnia mam wrażenie, jakby włosy nie były świeże, tylko trochę ciężkie i lekko oklapnięte, ale może nie spłukuję jej dokładnie? W każdym razie to nie jest na tyle widoczne czy odczuwalne, żeby miało mi bardzo przeszkadzać. Konsystencja jest dość rzadka, ale mnie to bardzo nie przeszkadza, łatwiej mi ją rozprowadzić na długich włosach. Zapach trudno do czegokolwiek porównać, ale jest spoko, nie przeszkadza mi. Uwielbiam opakowanie: wystarczy lekko wcisnąć kciukami w wyznaczonym miejscu i pokrywka sama odskakuje: nie trzeba nic odkręcać itp. itd. Ten, kto to wymyślił, jest geniuszem. Wg instrukcji maskę wystarczy trzymać 2 minuty — nie mogę tego potwierdzić, bo nakładam ją tylko podczas kąpieli, czyli mam ją zazwyczaj min. 10 minut, ale fajne jest to, że nie muszę mierzyć czasu, czy już mogę ją zmyć.
Cena: zapłaciłam ok. 15 zł, ale była w promocji. Normalnie kosztowała ok. 20 zł.
Pojemność 300 ml, kupiłam ją w połowie grudnia i dopiero wykańczam pierwsze opakowanie. Nawet jeśli średnio raz na 2 tygodnie nakładałam maskę to i jak dla mnie jest wydajna.

Plusy:
♦ Włosy są nawilżone, miększe, przyjemniejsze w dotyku…
♦ Opakowanie
♦ Krótki czas trzymania na włosach

Minusy:
♦ Mały minusik za lekko oklapnięte włosy następnego dnia, co może być skutkiem tego, że trudno zmyć maskę bez pozostałości na włosach…?

Ilość zużytych opakowań: W trakcie pierwszego (zostało mi na jeszcze jeden raz ;))
Czy kupię ponownie? Na pewno tak.
Ocena: 8/10

Festiwal roślin Owadożernych w MCK, Katowice

Już w zeszłym roku wybrałam się na ten festiwal, gdy był jeszcze w Spodku. W tym roku przeniesiono go do Międzynarodowego Centrum Kongresowego i połączono razem z wystawą storczyków i sukulentów. Dzięki temu było o wiele więcej roślin do oglądania, co jest zdecydowanym plusem, bo ileż razy można oglądać te same rosiczki?

W tym roku same stoły wystawowe były o wiele ciekawiej ułożone, kompozycje były znacznie ciekawsze. Do tego postawiono gigantyczne sztuczne fragmenty roślin owadożernych, jak np. kielich kapturnicy czy pułapki muchołówki. Zaś jeśli chodzi o wystawę sukulentów, najbardziej przyciągały uwagę drzewka bonsai, których gatunków było wiele i sprawiały niesamowite wrażenie.

Oczywiście nie mogło zabraknąć sklepików: Jeden z kubkami, magnesami, poduszkami itp. z nadrukiem zwierząt bądź roślin (skusiłam się na magnes, a D. na podkładkę pod mysz). W drugim można było kupić sukulenty, orchidee itd. wybór był naprawdę ogromny i dzięki temu odkryliśmy rośliny, które właściwie nie wymagają podlewania, nie potrzebują ziemi i mogą wisieć na ścianie czy regale. W przyszłości kupię coś takiego. Na innym stoisku można było zakupić tzw. las w słoiku, a na ostatnim oczywiście rośliny owadożerne. W tym roku skusiliśmy się na małą kapturnicę oraz dzbanecznik.

Poza tym było kilka food trucków, więc nie trzeba było chodzić głodnym oraz plac zabaw dla dzieci. Co do programu to się nie wypowiem, ponieważ poszliśmy tam tylko zobaczyć wystawę, widzieliśmy fragment pokazu z karmienia rosiczki. Dla mnie to nic nowego — z tego, co widziałam, pokazywali głównie muchołówkę, ponieważ ona jest najbardziej efektywna, a sama mam tę roślinę i zdarzało mi się ją dokarmiać, więc widziałam nie raz, jak zamyka się jej pułapka.

Jedyny minus tej wystawy? Cena za wstęp. W tym roku zażyczyli sobie 30 zł za osobę dorosłą. W zeszłym roku to było 15 zł. A biorąc pod uwagę fakt, że spora część ludzi kupiła jakąś roślinę i na samo zwiedzania i oglądanie wystarczy ok. godzina, zdecydowanie przesadzili z ceną. Ale mimo to, jeśli lubicie rośliny i chcecie się czegoś więcej dowiedzieć o tych owadożernych (a można było w każdej chwili ze względu na dość dużą ilość plakatów i ulotki opisujące gatunki roślin itp.), to warto się wybrać.

Jedna myśl w temacie “Doda z Orkiestrą

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.