Morderstwa i woń migdałów

Spis treści:
Książki: Camilla Läckberg "Morderstwa i woń migdałów"
A. J. Banner "Mroczna toń"
Film: "Jestem na tak"

Zabawne jest to, że skończyłam pisać ten post tydzień temu… I tak myślałam: następnego dnia przeczytam i opublikuję, po czym dni mijały, a ja nawet nie zajrzałam do bloga… Ups. Na szczęście recenzje nie są zającami, więc nie uciekną… W każdym razie życzę Wam miłej lektury :)

Camilla Läckberg „Morderstwa i woń migdałów”

Tytuł oryginalny: Mord och mandeldoft
Zobacz na LubimyCzytać.pl

Kiedyś przypadkowo kupiłam mamie na urodziny Księżniczkę z lodu  i od tamtej pory obie polubiłyśmy twórczość Camilli. W kilka lat skompletowałyśmy wszystkie części sagi o Fjällbacce (co urodziny czy święta dostawała ode mnie i taty kolejną część). Ponad rok temu na targach książki trafiłam na tę książkę w przecenie i postanowiłam ją dokupić do prezentu. Tak się złożyło, że dopiero teraz sama po nią sięgnęłam.

Książka składa się z kilku części. Na początku są trzy krótkie nowele. Jak dla mnie stanowczo za krótkie, ponieważ wciągają, a po chwili już koniec. Możliwe, że właśnie dzięki temu robią tak pozytywne wrażenie. Każda z nich jest ciekawa, jednak najbardziej przypadła mi do gustu Kawiarnia Wdów. Fani Eriki i Patricka — bohaterów głównej serii, z pewnością chętnie przeczytają Elegancką śmierć. Po takim krótkim wstępie połowę książki zajmuje krótka powieść Zamieć śnieżna i woń migdałów. Tym razem jest skupiona na innym bohaterze sagi — Martinie. Muszę przyznać, że wciągnęła mnie od początku. W niej również widać, że autorka zainspirowała się Agatą Christie czy Sherlockiem Holmesem. I nawet się z tym nie kryje. Podejrzewam, że część czytelników mogła wcześniej domyślić się rozwiązania zagadki, szczególnie ci, którzy bardzo dobrze znają Sherlocka Holmesa (jeśli dobrze pamiętam, to kluczowe odniesienie dotyczyło któregoś filmu). Ja niestety nie znam, dlatego musiałam poczekać, aż Martin dozna olśnienia.

Trzecią częścią książki jest wywiad z Camillą, w którym opowiada trochę o dzieciństwie, o zainteresowaniu zbrodniami, kiedy i jak zaczęła pisać oraz jak pracowała na swój sukces. Jeśli kogoś nie interesuje życie autorki, spokojnie można ominąć. Choć jest kilka ciekawych elementów w tym wywiadzie, to jednak czytałam już o wiele ciekawsze… Książkę kończy krótki spis postaci z sagi, spis jej powieści oraz mały kurs pisania, z którego można się jeszcze dowiedzieć, jak Camilla pracuje nad swoimi powieściami oraz czegoś się od niej nauczyć.

Książkę polecam wszystkim lubiącym kryminały. Nawet jeśli nie interesuje Was wywiad czy kurs pisania, to warto przeczytać te nowele oraz krótką powieść. A jeśli lubicie sagę o Fjälbacce to… musicie przeczytać, bo na 99% Wam się spodoba. 7/10

A.J. Banner „Mroczna toń”

Tytuł oryginalny: The Twilight Wife
Zobacz na LubimyCzytać.pl

Książka trafiła do mnie przypadkiem. Miałam ją tylko przekazać, ale skoro już pojawiła się na mojej półce, to stwierdziłam, że przeczytam. Szczególnie że opis mnie zaintrygował, poza tym lubię thrillery psychologiczne…

Opowieść zaczyna się powoli. O ile w thrillerach, które ostatnio czytałam, w miarę szybko odkrywamy z główną bohaterką (lub bohaterem), że coś jest nie tak, tutaj przez połowę książki Kyra tego nie wie i na dobrą sprawę nie ma żadnych podstaw do podejrzliwości. Ja, jako czytelnik, wiedziałam, że za tą idyllą coś się dzieje, właściwie tylko dlatego, że… to thriller psychologiczny. Więc Jacob musi ją okłamywać, inaczej nie byłoby tej książki. Z jednej strony tak wolne wprowadzenie napięcia ma swoje wady, bo książka może nużyć, ale tutaj nie jest tak źle. Autorka skupiła się na uczuciach głównej bohaterki, przedstawiając je w dokładny i przyjemny sposób, a że lubię też powieści obyczajowe (a ta pierwsza część ma coś z tego gatunku), praktycznie od razu wciągnęłam się w świat Kyry pełen luk w jej pamięci.

Dopiero na ostatnich 100 stronach Kyra wie, że coś jest nie tak. Stara się czepiać tych urywek wspomnień, które do niej docierają, przeczuwając, że Jacob nie mówi jej wszystkiego. Powoli składa wszystkie elementy układanki w całość. Muszę przyznać, że intryga wymyślona przez autorkę jest naprawdę ciekawa. Do tej pory nie spotkałam się z czymś takim (ale z drugiej strony nie czytam wszystkich wydawanych thrillerów, więc nie wiem, czy ten pomysł jest oryginalny tylko dla mnie ;)) i naprawdę jestem pod wrażeniem. Przede wszystkim spodobało mi się, że to takie… hmm… powiedzmy normalne, bez żadnych nadprzyrodzonych cudów, bez superbogatego socjopaty…

Uważam, że Mroczna toń jest dobrym czytadłem na jeden albo dwa wieczory. Czyta się szybko, przyjemnie. Oczywiście nie jest bez wad, głównym zarzutem jest brak efektu wow. Chociaż całość mi się podobała, zarówno przedstawienie postaci, jak i intryga, to jednak czegoś mi tutaj zabrakło. Niestety nie jestem w stanie dokładnie stwierdzić, czego. Poza tym polskie wydanie jest niestety pełne literówek. To też zweryfikuje moja przyjaciółka Iza, która jest ekspertką od wykrywania literówek w książkach, ale skoro ja, pod tym względem dość nieuważny czytelnik, zauważyłam tutaj kilka, to znaczy, że jest źle. Hitem jest od czadu do czasu (albo w drugą stronę od czasu do czadu). Można odnieść wrażenie, że korektorka niestety nie przyłożyła się do swojej pracy. 7/10

Przeszłość ma na nas ogromny wpływ, ale to nie ona nas tworzy. Możemy być kimkolwiek (…). To my decydujemy.

Jestem na tak (2008)

Tytuł oryginalny: Yes Man
Zobacz na LubimyCzytać.pl

Wybór filmu dość przypadkowy. Spędzałam romantyczny wieczór z D. i miałam ochotę obejrzeć jakąś komedię romantyczną. Wśród pierwszych filmów na Netflixie była komedia z Jimem Carreyem, więc bez długiego przeglądania propozycji padło na Jestem na tak.

Chociaż film jest opisywany jako komedia romantyczna, różni się od takich typowych romansów. Głównym bohaterem jest Carl, który po rozwodzie zamknął się w sobie, nie chciał spędzać czasu z przyjaciółmi i w stosunku do wszystkiego był na nie. Czy to w pracy nie udzielając kredytów (każdy wniosek odrzucał), czy na jakąkolwiek propozycję po pracy. Aż do czasu, gdy spotyka dawnego znajomego, który go namawia na wykład, po którym Carl musi na wszystkie propozycje odpowiadać tak. To oczywiście zmienia jego życie.

Jim Carrey jako Carl (zdjęcie z imdb.com)

Gdzie tu romans? Po kilku propozycjach, na które Carl musiał odpowiedzieć tak, poznaje Allison. Jeszcze więcej tak doprowadza do ich ponownego spotkania. I oczywiście częścią filmu jest ten wątek romantyczny, właściwie jest jednym z ważniejszych wątków, ale oczywiście w filmie pojawia się ich o wiele więcej. Przede wszystkim fajnie została pokazana przemiana bohatera, który zaczyna się rozwijać poprzez naukę gry na gitarze czy języka koreańskiego. Żeby to podkreślić, wprowadzono wydarzenia, w których te umiejętności pomagają jemu albo komuś innemu. Oczywiście jego otwartość doprowadziła do zmiany relacji między nim a niektórymi ludźmi, przede wszystkim zasługuje tutaj na uwagę wątek z kolegą z pracy Normanem (jego przyjęcia były świetne, szczególnie spodobało mi się nawiązanie do Harry’ego Pottera).

Zooey Deschanel (Allison) i Jim Carrey (zdjęcie z imdb.com)

A najważniejsze jest to, że Jestem na tak jest naprawdę zabawną komedią. Oczywiście zbudowaną na zasadzie kontrastu, gdy bohater przechodzi z jednej skrajności w drugą, ale to powoduje wiele zabawnych sytuacji. Co prawda nie mogło zabraknąć seksualnych gagów, ale twórcom udało się te sceny poprowadzić w taki sposób, że były śmieszne, a nie żenujące. Poza tym, że jest to komedia, która przede wszystkim ma rozbawić widza, ma w sobie trochę głębi, przy czym przesłanie jest oczywiste: Żeby być pełnią życia, trzeba się otworzyć na ludzi, rozwój osobisty i przyjmować część propozycji, które nam się trafiają. Skłania do refleksji, zastanowienia się nad sobą samym, jak my prowadzimy swoje życie i czy nie powinniśmy być bardziej otwarci?

Jeśli tylko macie ochotę na komedię, polecam Jestem na tak, szczególnie że Jim wypadł tutaj naprawdę nieźle i naprawdę bawi. 8/10

Jak Wam minęły dwa pierwsze tygodnie stycznia? Ja właściwie jestem dość zadowolona. Powróciłam do regularnych treningów, co mnie bardzo cieszy i jestem do nich bardzo zmotywowana, mam nadzieję, że wkrótce zbiorę się w sobie i zacznę pisać tak regularnie, jakbym chciała :) Ale jeszcze mam połowę stycznia, żeby zrobić sporo rzeczy ;)

2 myśli w temacie “Morderstwa i woń migdałów

  1. KarolinaM pisze:

    „Morderstwo i woń migdałów” cały czas jest przede mną. Kusisz, choć moje chęci do zapoznaniem się z nią już są ogromne. Strasznie boli, że czas ma człowiek ograniczony i że samopoczucie nie zawsze pozwala czytać. „Mroczna toń” już za mną, o czym wiesz. Fajna książka, ale tak jak mówisz bez efektu „wow”. Uważam, że warta jednak poświęcenia tych dwóch wieczorów, bo raczej tyle wystarczy, by się z nią rozprawić. Lubię tematykę amnezji, do której bardzo zachęciła mnie książka pt. „Zanim zasnę”. Jednak to ona wydaje mi się lepsza. Jeśli nie znasz to zachęcam do przeczytania :)

    • Inna_odInnych pisze:

      Jak lubisz sagę o Fjälbacce, to musisz to kiedyś przeczytać :)
      Oczywiście, jako lektura, żeby się rozerwać i miło spędzić czas, „Mroczna toń” jak najbardziej się sprawdza :) Nie miałam poczucia straconego czasu, wręcz przeciwnie :) Czytałam „Zanim zasnę” w zeszłym roku. Oceniłam ją tak samo, ale… niestety nie pamiętam jej już ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.