Podsumowanie roku 2018

Dziś ostatni dzień roku, więc nadszedł czas na małe podsumowanie minionych 12 miesięcy. To był szalony rok, w którym wydarzyło się bardzo wiele… ale zanim zacznę opis najważniejszych wydarzeń w moim życiu, przedstawię Wam kilka statystyk :)

Z czytaniem było u mnie różnie. Rok dobrze się zaczął, głównie dzięki pracy, w której czasami czytałam nawet kilka godzin dziennie. W wakacje miałam mały spadek w czytaniu (1 książka na miesiąc w czerwcu, lipcu i sierpniu!), ale na jesień poszło mi lepiej. Do tego od września zaczęłam sięgać po czasopisma. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będę stale, regularnie czytać. Nie mam planów, co do ilości książek itp., ale marzy mi się ok. 50 stron dziennie :)

I tak, jeśli chodzi o cały rok, przeczytałam łącznie 43 książki (ok. 15 tys. stron). W tym jedną książkę przeczytałam dwukrotnie i przesłuchałam dwa audiobooki.

Dodatkowo przeczytałam 11 numerów czasopism (łącznie ok. 1200 stron).

Jak co roku Pocket wysłał mi podsumowanie. I jak co roku jestem wśród 5% najwięcej czytających użytkowników. Natomiast zmieniono przeliczniki ilości słów na ile by to było książek. Zawsze pokazywało mi 23-25 książek, ale wg nowego przelicznika moje wyniki z ostatnich lat to 14-16 książek. Natomiast jak było w tym roku? Pobiłam swój rekord. Podliczono, że przeczytałam 1,9 miliona słów (o ok. 800 tys. więcej niż rok temu), co wg nowego przelicznika dałoby 25 książek. Bardzo mnie to cieszy i zastanawiam się, czy dam radę kiedyś przeczytać ponad 2 miliony słów? :)

W tym roku mój wynik jest znacznie gorszy niż rok temu. Ale muszę powiedzieć, że to był świadomy wybór, by swój czas poświęcić czemuś innemu niż chodzeniu do kina. W sumie obejrzałam 59 filmów, w tym 29 w kinie. Przypomnę tylko, że w 2017 roku byłam w kinie 63 razy ;)

Nie prowadziłam podsumowania seriali, ale pamiętam że w pierwszej połowie roku obejrzałam pierwsze dwa sezony Hanny Montany, a na jesień wkręciłam się w oglądanie Dobrego miejsca. Prawdopodobnie oglądałam też iZombie, ale w pewnym momencie pogubiłam się w akcji, zapomniałam o co chodziło w pierwszych sezonach, do których były nawiązania i dlatego chcę ten serial obejrzeć jeszcze raz w nowym roku, tak żeby obejrzeć wszystkie odcinki ciągiem, łącznie z piątym sezonem, który niestety ma być ostatnim :(

Poza tym oglądałam skoki narciarskie, jak tylko mogłam, obejrzałam nową edycję Mam Talent, na wiosnę oglądałam MasterChefa Juniora, ale niestety nie dałam rady obejrzeć jesiennego MasterChefa. Zaczęłam, obejrzałam kilka odcinków, ale resztę muszę nadrobić już w nowym roku ;)

Moje podsumowanie muzyczne przygotowało mi Spotify i na tej podstawie powiem Wam, czego słuchałam w 2018 roku. Myślę, że jest to w miarę dobre źródło informacji, ponieważ właściwie słucham muzyki tylko w tym portalu, rzadko z innego źródła… Nie mniej jednak z ciekawości zajrzałam do last.fm, czy są jakieś różnice między zestawieniami… Pewnie niektóre biorą się stąd, że Spotify wysłało mi podsumowanie 6 grudnia oraz zauważyłam, że nie zawsze wszystko prawidłowo się scrobbluje do lasta…

Podobno przesłuchałam 2 144 utworów.Hmm… last.fm twierdzi, że było ich „tylko” 2 074, które przesłuchałam łącznie 10 285 razy, co daje 28 utworów dziennie. Nie wiem skąd ta różnica, może nie wszystko scrobblowało się do lasta (raz czy dwa razy rozłączyło moje konta, ale nie mogę sobie przypomnieć, czy to było w tym roku), może Spotify bierze jeden utwór jako dwa, jeśli najpierw się go słucha wydanego jako singiel, a potem na albumie, a last.fm potrafi połączyć to w jedno? Właściwie to nieważne ;) W każdym razie Spotify obliczyło, że na słuchanie muzyki przeznaczyłam 30 887 minut.

Wg Spotify pierwszym utworem, który przesłuchałam w tym roku było This Is Me utwór z filmu Król Rozrywki w wykonaniu Keshy. Prawdopodobnie tak było, w każdym razie to był utwór, który towarzyszył mi przez cały rok i do dzisiaj chętnie do niego wracam. Spotify twierdzi, że pierwszym artystą, którego odkryłam był Zac Efron. To łączy się z tym filmem — widziałam go w Sylwestra, muzyka tak bardzo mi się spodobała, że już następnego dnia włączyłam soundtrack i… zakochałam się w nim.

Jak już jesteśmy przy artystach… Najchętniej słuchaną przeze mnie artystką była… Christina Aguilera. I to nie tylko dzięki jej najnowszemu albumowi Liberation. Nadal chętnie wracam do Back to Basics, a w tym roku odkryłam na nowo i chyba w końcu doceniłam Bionic. Spotify wyliczyło mi 69 godzin słuchania jej muzyki, a last.fm wyliczył 1 348 scrobbli. Przewaga nad drugim miejscem jest spora, P!nk ma „tylko” 731 scrobbli.

Jeśli chodzi o 5 top artystów, to oba portale zgadzają się co do miejsca pierwszego i drugiego. Dalej już są różnice… Spotify twierdzi, że na trzecim miejscu powinna być Kesha, dalej The Weyers, a na piątym Margaret. Natomiast Last.fm obliczyło, że na podium jest The Weyers, następnie Kesha, a potem David Garrett. Ich zdaniem Margaret jest dopiero na 7 miejscu (6 zajmuje Oomph!). I komu teraz wierzyć? A może to te 3 tygodnie grudnia tak zmieniły wyniki? Wg Spotify między innymi dzięki Christinie oraz Britney Spears najczęściej słuchałam artystów, których znakiem zodiaku jest… strzelec. Osobiście dodam tutaj również LaFee, której może nie słuchałam jakoś super często, ale również jest z tego znaku zodiaku ;)

Top 5 utworów to… wg Spotify: P!nk Whataya Want from MeMargaret In My CabanaKesha This Is MeChristina Aguilera Not Myself TonightKesha Woman. A co na to Last.fm? Co do dwóch pierwszych miejsc oraz piątego się zgadza. Natomiast trzecie i czwarte należą do Christiny Aguilery z utworami Fall In Line oraz Accelerate. Taka mała ciekawostka: Kiedy pierwszy raz słuchałam Aceelerate pomyślałam: omg, co za g… . Nie byłam w stanie wysłuchać do końca. Za drugim razem, oglądając teledysk, również nie. Aż coś mnie tknęło, by włączyć ją trzeci raz i… chwyciło. Takie moje guilty pleasure ;)

W tym roku najczęściej słuchałam popu różnego rodzaju. Wg Spotify to był Dance Pop. Podobno nie całe 3 miliony użytkowników jest takim fanem tej muzyki, jak ja. No cóż, Spotify chyba nie wie o mnie wszystkiego, a ja w tym roku naprawdę sporadycznie sięgałam po mocniejsze klimaty, które tak lubię, hmm…

Chociaż Spotify nie uwzględnił albumów w swoim podsumowaniu, na last.fm można sprawdzić, które słuchałam najczęściej. Nie dziwi mnie, że na pierwszym miejscu jest Christina Aguilera Bionic. Na drugim… znów Christina, tym razem z Liberation. Na trzecim jest moje prywatne odkrycie roku czyli Anne-Marie Speak Your Mind. Naprawdę zrobiła na mnie ogromne wrażenie przed koncertem Eda Sheerana. Na czwartym miejscu jest znów Xtina, tym razem z Back to Basics, a najlepszą piątkę zamyka mój ukochany zespół Panik z albumem Panik. No coż, tylko Panik i The Weyers pokazują, że słucham rocka ;)

Jeśli Was jeszcze nie zanudziłam, poniżej lista 100 moich ulubionych utworów roku 2018, przygotowana przez Spotify:

Na szczęście na tej liście widać, że słucham nie tylko popu, ponieważ załapało się również Panik, Linkin Park i Halestorm. Z większością utworów się zgadzam: Są tu artyści i utwory wymieniane powyżej. Jest również Adel Tawil, którego bardzo lubię, Hannah Montana — na jej piosenki miałam ogromną fazę, gdy na wiosnę obejrzałam dwa sezony serialu. Poza tym, co będę ukrywać… lubię takie utwory :) Najbardziej zaskoczyło mnie Sorry Not Sorry Demi Lovato. Ok, czasami tego słuchałam, ale… mam wrażenie, że nie tak często, żeby mogło trafić na tę listę… Na pewno chętnie słuchałam You Don’t Do It For Me Anymore… Tak samo zaskoczyło mnie, że wskoczył tu Bednarek… Hmm… A co do reszty właściwie nie mam zastrzeżeń i muszę przyznać, że przyjemnie mi się słuchało tej playlisty :)

Jak już jesteśmy przy muzyce, nie mogę nie wspomnieć o koncertach. W tym roku było ich znacznie mniej niż w ubiegłym… Byłam tylko na trzech: Marilyn Manson w czerwcu, Ed Sheeran w sierpniu oraz Halestorm w październiku. W 2019 na pewno dobiję tego wyniku, bo mam już kupione bilety na 3 koncerty, ale myślę, że ostatecznie pójdę na więcej. Trochę mi szkoda, że przeżyłam tylko 3, z drugiej strony… przez większość roku nie miałam ochoty i z tego powodu świadomie zrezygnowałam z kilku wydarzeń…

Przez cały rok opublikowałam 24 posty. Dodatkowo w wakacje zmieniłam szablon oraz wykupiłam plan, dzięki czemu mój blog ma własną domenę innaodinnych.com i nie ma już reklam :) Chociaż widzę, że nagłówek nie jest idealny i tak go lubię ;)

A co się wydarzyło w tym roku w moim życiu?

Styczeń

Muszę przyznać, że 2018 rozpoczął się bardzo dobrze. Sylwestra spędziłam z D., kilka dni później oficjalnie staliśmy się parą (taaak, w tym tygodniu będziemy świętować naszą rocznicę. Aż mu się dziwię, że wytrzymał ze mną cały rok o.O). Poza tym dążyłam w kierunku spełnienia się jednego marzenia i… założyłam aparat ortodontyczny! Jeśli chodzi o mój górny łuk, to zdziałał cuda i myślę, że warto było wydać na to kasę i trochę się z nim pomęczyć… Ok, dalej się z nim męczę, ale… kurde no, warto!

Niestety styczeń nie był aż tak usłany różami, ponieważ moja babcia wylądowała w szpitalu. Chociaż mam awersję do szpitali, coś mi mówiło, żeby ją odwiedzić… Chyba nigdy nie zapomnę jej wzroku, kiedy żegnałam się z nią ostatni raz, jakby wiedziała, że już nigdy mnie nie zobaczy…

Luty

…i 1 lutego moja babcia umarła. Nadal nie mogę się pozbierać. Dodatkowo mam uczucie, że przez ostatnie lata trochę ją zaniedbywałam (choć moja mama twierdzi, że nie powinnam mieć wyrzutów sumienia, to i tak je mam…), ale i tak byłyśmy dość blisko ze sobą. I nadal mi jej brakuje… Jakby tego było mało, zachowanie mojego brata sprawiło, że stwierdziłam, że na dobrą sprawę nie chcę mieć z nim wspólnego…

Marzec

Co się działo w marcu? Żałoba… dołek… ale zdecydowanie pozytywnym wydarzeniem była wycieczka na Dolny Śląsk, na którą pojechałam z D. I ten miesiąc kojarzę przede wszystkim z nią.

Kwiecień

To był miesiąc, w którym rozpoczęły się zmiany. Zaczęłam (no dobra, prawdopodobnie zaczęłam już wcześniej) narzekać na moją pracę… ale to właśnie w tym miesiącu postanowiłam zastosować się do rady, której już od dawna udzielałam mojej przyjaciółce: jeśli nie lubisz swojej pracy, to ją zmień. Proste? W tym roku w moim przypadku okazało się to bardzo proste. Naprawdę. W ciągu dwóch tygodni dostałam dwie propozycje pracy, podpisałam list intencyjny, że zgadzam się na warunki (lepsze niż śmiałam wymagać) i złożyłam wypowiedzenie w teraz już byłym miejscu pracy. Myślę, że to była jedna z najlepszych rzeczy w tym roku… Zdążyłam złożyć CV tylko w 4 miejscach, do trzech zostałam zaproszona na rozmowę, a w dwóch chcieli mnie zatrudnić. I to wszystko w tak błyskawicznym czasie. To naprawdę podbudowało moją wiarę w siebie ;) Warto było. Już teraz napiszę: to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu!

Żeby nie było zbyt idealnie, niestety moja bratowa tak przegięła, że tylko przypieczętowała moją decyzję: nie chcę mieć nic wspólnego ani z nią ani z moim bratem.

Maj

Maj w pracy był spoko, bo już miałam wszystko w d…, bo  byłam na wypowiedzeniu ;) Poza tym wybrałam cały jeszcze niewykorzystany przysługujący mi urlop za pierwsze 5 miesięcy i pojechałam z D. w Pieniny. Spaliśmy u gospodarzy, u których byłam kiedyś dwukrotnie z rodzicami, więc czułam się tam dobrze, bo dobrze znałam to miejsce. I cieszyłam się, że tam wróciłam. W końcu zaliczyłam spływ Dunajcem i… zdobyłam szczyt Trzy Korony, o którym marzyłam od lat. Do dziś pamiętam chwilę na szlaku, w której czułam się taka szczęśliwa… Byłam tak szczęśliwa, że tego uczucia, tego ogromu szczęścia nie da się opisać słowami. Dziękuję Ci, D., za tę wycieczkę, mimo tego małego problemu, który wtedy wystąpił…

Czerwiec

I wielka zmiana… Czyli nowa praca. Już na samym początku podbudowało mnie to, że na szkoleniu świetnie dawałam sobie radę. Pod koniec miesiąca samodzielnie robiłam paczki (tak nazywamy komplety dokumentów, jakie sprawdzam). Ludzie w nowej pracy mili, od tamtej pory nie mam kontaktu z klientem, w końcu jestem zadowolona z zarobku, a nawet codzienna droga samochodem do Katowic przestała być taka straszna. Naprawdę lubię moją pracę :)

Lipiec

Na początku miesiąca bawiłam się na weselu przyjaciółki — zdecydowanie najlepsze wesele w moim życiu. Mimo pewnych chwilowych problemów żołądkowych bawiłam się naprawdę bardzo dobrze. Smaczku dodawał fakt, że poznałam uczestnika MasterChefa (szkoda, że nie dostał się do finałowej 14-nastki :( ale może kiedyś?). Dwa dni później spędziłam urodziny z D. w chorzowskim zoo i dostałam cudowną żyrafę w prezencie, która patrzy na mnie każdego dnia w pracy ;)

Oczywiście nie może być zbyt idealnie, prawda? Tym razem rozpoczął się konflikt z moją chrzestną. Właściwie zrobiła coś, co przelało moją czarę goryczy. To, co nastąpiło później… No cóż, poznałam drugą twarz mojej chrzestnej. Nie tylko nie zdawałam sobie sprawy z jej istnienia, ale ona mnie również przeraziła. Chciałabym powiedzieć, że wyjaśniłyśmy sobie pewne rzeczy, ale tak naprawdę nie jestem pewna, czy zrozumiała… Wiem tylko jedno: Kiedyś była moim autorytetem, dziś nie mogłabym jej zaufać. Poza rodzinnymi spotkaniami nie chcę mieć z nią bliższych stosunków… I chociaż mam już swoje lata, to jednak odkrycie tego i stracenie przykładu boli…Jednakże ta sytuacja sprawiła, że odważyłam się zrobić porządek z moim przyjacielem…

Sierpień

… i chociaż początkowo miałam nadzieję, że to, co mu napisałam, poskutkowało i nasza przyjaźń ma szanse i że warto o nią walczyć… Ostatecznie wszystko szlag trafił. Nic się nie zmieniło. A ja nie mam sił… i mam dość… I chociaż to boli, to zdecydowałam się to skreślić, ponieważ moim zdaniem to nie ma przyszłości, a ja nie jestem w stanie sama o to walczyć…

A najgorsze, co wydarzyło się w sierpniu i od czego właściwie powinnam zacząć, to… umarła moja druga babcia. 1 sierpnia. Równe pół roku po pierwszej babci. I cholera, z nią też byłam blisko. I o ile  w styczniu mogłam spodziewać się, że to może być koniec babci J., która ok. 2 tygodnie leżała w szpitalu, to babcia L. umarła szybko. W poniedziałek wieczorem trafiła do szpitala, w środę już nie żyła. Nawet nie zdążyłam jej odwiedzić… Widziałam ją 2 tygodnie wcześniej, kiedy… wyglądała naprawdę dobrze. Lepiej niż zwykle…

Wrzesień

Hmm… Moi rodzice w połowie miesiąca rozpoczęli remont, więc na ok. miesiąc przeprowadziłam się do D. Nie pozabijaliśmy się, więc osiągnęliśmy pewien sukces ;) Aaa… no i w nowej pracy dostałam umowę na rok :D

Październik

Przez pół miesiąca nadal mieszkałam u D., byłam na Targach Książki, gdzie zaszalałam z zakupami. Poza tym polecieliśmy z D. do Kolonii. Wspaniały wyjazd, chociaż niestety wróciłam z niego przeziębiona i wyczerpana. Drugi tydzień urlopu się leczyłam, ale to nie wystarczyło, bo musiałam jeszcze pójść na tydzień chorobowego… Najbardziej boli mnie to, że przez to przepadł mi termin na tatuaż :(

Listopad

Bawiłam się na drugim weselu, właściwie było spoko. Co jak co, ale ten rok zmienił moje nastawienie do takich imprez…

Grudzień

Ten miesiąc zdecydowanie jest jednym z najgorszych… Po prostu z opóźnieniem zaczęło do mnie docierać, że moja babcia nigdy nie zadzwoni, żebym jej pomogła posprzątać przed świętami… Nigdy święta mnie tak nie dołowały, jak tego roku. Przez cały miesiąc byłam pogrążona w głębokim dołku, użalałam się na sobą, nie mając ochoty na jakiekolwiek spotkania towarzyskie, by jakoś próbować poradzić sobie z żałobą. Tylko, cholera, to nie jest takie łatwe…

Nawet dziś, w Sylwestra, wolę siedzieć przed laptopem, upijając się winem i ignorując debili, którzy już puszczają petardy i fajerwerki, chociaż do północy zostało jeszcze trochę, zamiast spędzić z kimś tę noc. Potrzebuję samotności i mam to szczęście, że wokół mnie są ludzie, którzy potrafią to zrozumieć. Przynajmniej taką mam nadzieję…

Hmm… trochę tego jest, prawda? Mam nadzieję (to chyba mój ulubiony zwrot), że nie pominęłam niczego ważnego ;)

A jak Wam minął ubiegły rok? Jak go oceniacie? Dajcie znać w komentarzach :)

Chociaż post opublikowałam dopiero 1.01, to tak naprawdę napisałam go ostatniego dnia 2018. Tylko, że wypiłam tyle wina, że chciałam go jeszcze przeczytać i zredagować na trzeźwo, dlatego nie opublikowałam go od razu :)

2 myśli w temacie “Podsumowanie roku 2018

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.