Love, Rosie

Spis treści:
Książki: 
Cecelia Ahern "Love Rosie"
Anna Cerasoli "Bakterie do kwadratu, czyli matematyka jest wszędzie"
Filmy: "Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda"
"Zimna wojna"

Jak ten czas leci! Już mamy grudzień i zanim się obejrzymy, będzie koniec roku. Ostatnio czuję się tak zmęczona, że nie mam ochoty wychodzić z domu (ewentualnie w południe na spacer). Nie wiem czy to wynika z tego, że ostatnio w pracy miałam sporo trudnych i ciężkich przypadków czy może bardziej z tego, że praktycznie nie widuję słońca. Tylko rano jak jadę do pracy i oczywiście przez okna, ale siedzę dość daleko od nich przez cały dzień… Chciałabym już wiosnę, a Wy?

Tak się jakoś złożyło, że ostatnio nie miałam weny na dokładniejsze analizy, więc dziś przedstawiam Wam tylko kilka krótkich opinii. Miłej lektury :)

Cecelia Ahern „Love, Rosie”

Tytuł oryginału: When Rainbows End
Zobacz na LubimyCzytać.pl

Od dawna chciałam to przeczytać, szczególnie że lubię książki Cecelii, a kilka lat temu o „Love, Rosie” mówiło się w kontekście filmu nakręconego na jej podstawie. Na Targach Książki udało mi się upolować ją w niskiej cenie i  jakoś mnie na nią naszło, więc nie musiała długo  czekać na mojej półce :)

Pierwsze, co mnie zaskoczyło, to forma powieści: Wszystkie wydarzenia poznajemy z listów, czatów itp. prowadzonych przez bohaterów. Większość z nich Rosie sama napisała albo je dostała. O dziwo, dość szybko wciągnęłam się w jej losy, mimo że teoretycznie tak mało się dowiadujemy, tylko ogólne, najważniejsze informacje o jej życiu, bez większych szczegółów. Jednak to było przemyślane, ponieważ w ten sposób zostało opowiedziane prawie 50 lat życia głównej bohaterki. Co więcej, powieść jest taka… życiowa. Rosie nie ma łatwego życia, częściowo przez własne błędy, ale dalej idzie do przodu, otrzymuje wsparcie bliskich i zarówno ona, jak i ludzie wokół niej się zmieniają. Najbardziej podobał mi się wątek z nauczycielką, kto czytał, ten pewnie pamięta, o co chodzi ;)

To najbardziej realistyczna powieść Ahern, z kilku, które do tej pory przeczytałam. Dzięki temu jest nie tylko wciągająca, ale i wzruszająca. Na koniec fantastycznie wyjaśniono, dlaczego czytelnik poznał tę historię właśnie z listów (chociaż ono trochę odbiega od treści, bo skąd Rosie miałaby mieć listy, czaty i wiadomości ludzi, którzy nie pisali tego do niej?). Polecam, nie tylko fanom książek Ahern, ale wszystkim, którzy lubią czytać o przyjaźni, miłości i życiu, o czymś, co mogłoby się wydarzyć. A ja z chęcią obejrzę film, chociaż obawiam się (właśnie widziałam zwiastun), że może mnie rozczarować… 8/10

“Nikt nie ma idealnego życia. Nie wyobrażaj sobie, że tylko nad Twoją głową wiszą czarne chmury, inni zaś widzą słońce. Wielu ludzi czuje się podobnie. Po prostu musimy się nauczyć korzystać z tego, co przynosi życie.”

Anna Cerasoli „Bakterie do kwadratu, czyli matematyka jest wszędzie”

Tytuł oryginału: La sorpresa dei numeri. Un viaggio nella matematica simpatica
Zobacz na LubimyCzytać.pl

Jak okładka już nam wskazuje, jest to książka dla dzieci. Dostałam ją od Karoliny, która nie ma w rodzinie dzieci zainteresowanych tematem, żebym mogła ją podarować mojemu 9-letniemu bratankowi, który lubi matematykę. Mam nadzieję, że przypadnie mu do gustu, ale skoro już mam tę książkę w domu, stwierdziłam, że sama zajrzę, co ciekawego w niej jest…

Po przeczytaniu naszła mnie taka refleksja, że chyba jestem za stara na książki dla dzieci ;) Mimo to dość dobrze się ją czytało, z jednej strony jest bardzo przystępna, z drugiej zawiera kilka trudniejszych i rzadko używanych słów (co jest plusem, niech dzieciaki poznają nowe słownictwo, o ile zechce im się sprawdzić albo zapytać, co ono znaczy :)). Jest tutaj poruszonych sporo tematów matematycznych, ale opisanych w taki sposób, że dzieci powinny to bez większych problemów zrozumieć. Szczególnie że z pomocą przychodzą obrazki. Sam Filip (to właśnie on i jego dziadek są głównymi bohaterami) jest trochę przemądrzały i irytujący, z drugiej strony, historię opowiada jego starsza siostra, więc tu zachowano realizm ;)

Jeśli macie w rodzinie dzieci, które chodzą aktualnie do podstawówki i lubią matematykę, ta książka może im się spodobać. W każdym razie mam nadzieję, że spodoba się mojemu bratankowi, szczególnie że jest w tym samym wieku, co główny bohater ;) 7/10

Ostatnio skończyłam również w końcu słuchać audiobooka Harry Potter und der Halbblutprinz. Ze względu na ogromną nieregularność w słuchaniu, zajęło mi to bardzo dużo czasu :( Przede mną jeszcze ostatni audiobook z serii Harry Potter, ale nie łudzę się, że przesłucham go w tym roku.

W ostatnim poście wspomniałam, że wybiorę się do kina na Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda (6/10).  Myślałam, że napiszę o nim jakąś dłuższą opinię, ale wyszłam z kina tak rozczarowana, że nie mam na to ochoty. Dużo napaćkanych wątków, sporo przedłużonych scen, które nudziły. Film jest zdecydowanie za długi, do tego zakończenie totalnie bez sensu i mam nadzieję, że w następnym filmie okaże się, to tylko kłamstwo Grindelwalda. Chociaż plusem są sceny w Hogwarcie (miło zobaczyć zamek jeszcze raz), pojawienie się Nicholasa Flamela (ale gdzie jego żona?) i poznanie brata głównego bohatera. Do tej pory cieszyłam się, że będzie aż pięć filmów ze świata Harry’ego Pottera, po dwóch czuję się nimi zmęczona i na następne czekam bez większych emocji. Oczywiście je zobaczę. Oczywiście pójdę na nie do kina, ale nie spodziewam się, że któryś zachwyci mnie tak bardzo, że będę chciała do niego wracać co jakiś czas… Poza tym byłam też w kinie na Zimna wojna (7/10) Pawlikowskiego. Hmm… Dobry do obejrzenia raz. Mnie nie zachwycił, ale to też kwestia gustu, nie jestem fanką takich filmów. Jednak zdecydowanie bardziej mi się podobał od Idy. Historia jest znacznie ciekawsza, na Tomasza Kota i Joannę Kulig miło się patrzyło, również miło było zobaczyć Borysa Szyca w dobrej roli (kiedyś go uwielbiałam i nadal czuję pewien sentyment, gdy go widzę na ekranie ;)). Zdecydowanym plusem jest muzyka, a przede wszystkim śpiew Joanny, nie wiedziałam, że ma taki głos… Naprawdę przyjemnie się jej słuchało.

W końcu znalazłam trochę czasu, żeby zrobić galerię moich kolorowanek. Znajdziecie w niej okładki każdej kolorowanki, którą posiadam oraz zdjęcia pokolorowanych przeze mnie obrazków ;) Niestety 3 kolorowanki jeszcze nie doczekały się ani jednego skończonego rysunku, dlatego na razie są tylko zdjęcia okładek, ale mam nadzieję, że z czasem to się zmieni :) Jeśli macie ochotę je pooglądać, zapraszam:

Link do galerii cały czas będzie dostępny na podstronie dotyczącej rysowania i kolorowania :)

2 myśli w temacie “Love, Rosie

  1. Isabelle :) pisze:

    A ja tam się jaram nadchodzącą zimą :D Żeby mi jeszcze to choróbsko dało spokój :(
    No, to teraz moja kolej na przeczytanie ‚Love, Rosie’ :D Nawet nie wiedziałam, że czas akcji obejmuje aż tyle lat!
    Fajnie, że dodałaś te kolorowanki, pooglądałam sobie :D Rany, gdybym ja chciała zdigitalizować swoją kolekcję (40+ książek) to by mi to zajęło milion godzin xD

    • Inna_odInnych pisze:

      Mam nadzieję, że szybko wydobrzejesz.
      Ja też nie ;) Podobno film obejmuje tylko 12 lat :(
      :D ja dorzucę wkrótce jeszcze jeden pokolorowany obrazek i nową kolorowankę, ale najpierw muszę ją dostać :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.