Kroniki Drugiego Kręgu

Spis treści
Książki: Ewa Białołęcka "Naznaczeni błękitem" i "Drugi krąg"
Serial: Dobre miejsce, sezon 1-2
Film: W głowie się nie mieści (2015)

Zrobiłam remont bloga, miałam regularniej pisać i… wyszło jak zawsze. Na swoje usprawiedliwienie dodam… właściwie nie, remont nie jest usprawiedliwieniem, bo ewakuowałam się z domu i jakbym chciała, to wcześniej bym coś opublikowała. Po prostu nie potrafiłam się zebrać w sobie, aż do dziś.

Ewa Białołęcka „Naznaczeni błękitem” i „Drugi krąg”

Seria: Kroniki Drugiego Kręgu
Zobacz na LubimyCzytać.pl

Aż wierzyć się nie chce, że ta historia ma już ponad 20 lat. Trafiłam na nią, gdy byłam jeszcze nastolatką, prawdopodobnie w 2006 roku. Historia spisana przez Ewę Białołęcką bardzo mi się spodobała, inspirowała mnie, gdy w tamtym okresie wymyślałam i pisałam fantastykę (prawdę mówiąc nadal mnie inspiruje), omawiałam nawet ten cykl podczas mojej prezentacji maturalnej o czarodziejach. Od dawna marzyłam o tym, by kupić wszystkie części, móc je postawić na półce i od czasu do czasu wracać do tego świata… Był tylko jeden problem: Nie można było nigdzie kupić tych książek. Szukałam ich przez kilka lat i cieszyłam się, gdy wznowiono część pierwszą (chociaż okładka była okropna), ale cóż z tego, jak pozostałe nadal nie były dostępne? Na szczęście moja cierpliwość została wynagrodzona: W tym roku Wydawnictwo Jaguar wznowiło wszystkie tomy w krótkich odstępach czasu, więc bez wahania zamówiłam cały cykl.

Jeśli chodzi o aktualną szatę graficzną — nie jest to najlepsza wersja, jaką miała ta powieść. Chyba nic nie dorówna wersji z wydania pierwszego, które były cudowne i do dziś bardzo mi się podoba. Ale na szczęście ta nie jest najgorsza, nawet przypadła mi do gustu. Ogółem myślę, że postarano się przy tym wydaniu.

Gdy zabierałam się do czytania części pierwszej miałam pewne obawy: Czy ta historia spodoba mi się tak samo, jak ponad 10 lat temu? Z doświadczenia wiem, że gust czytelniczy zmienił mi się odrobinę przez te wszystkie lata. „Naznaczeni błękitem” są podzieleni na trzy części: Jedna jest opowieścią o Tkaczu Iluzji o imieniu Biały Róg, która opowiada o jego wyczynie, dzięki któremu został uznany za najlepszego Tkacza Iluzji w dziejach. Druga opowieść jest o Nocnym Śpiewaku, magicznie utalentowanym dzieciaku, który był krzywdzony przez ludzi, ale i uratowany przez maga. Trzecia historia jest o Kamyku, który później jest głównym bohaterem całej serii, który zaprzyjaźnia się ze smokiem. Już podczas czytania pierwszej opowieści czułam, że nadal kocham tę serię (swoją drogą myślę, że historia o Białym Rogu jest jednym z najlepszych elementów całego cyklu), historia Nocnego Śpiewaka i Kamyka tylko mnie w tym utwierdziły. Zdecydowanie to jedna z moich najukochańszych serii powieści fantastycznych. Wydaje się, że w pierwszym tomie te przedstawione historie nie łączą się ze sobą — aż do pewnego momentu. Właściwie chyba dopiero w drugim tomie są powiązania, głównym z nich jest przyjaźń Kamyka z Nocnym Śpiewakiem…

Świat wymyślony przez Ewę Białołęcką jest częściowo oparty na motywach, które dość często można spotkać w fantastyce: Jakieś królestwo, z cesarzem, stylizowane na średniowiecze. Oczywiście jest arystokracja i są mieszczanie oraz wieśniacy. Magowie są tu darzeni największym szacunkiem ze względu na dar, z którym się urodzili: Przy czym nie ma znaczenie pochodzenie maga, co jest bardzo fajnym i ciekawym elementem. Nawet jeśli chłopiec jest bękartem dziwki, to ze względu na jego magiczny dar, jako dorosły jest on szanowany przez ludzi. Oczywiście można zarzucić, że w tym świecie tylko mężczyźni posiadają magiczne talenty. Chociaż w pewnym momencie pojawia się i dziewczyna, ale niestety to tylko wyjątek. Natomiast ciekawe jest to, że jest kilka bądź kilkanaście rodzajów talentów i tego też nie można wybrać: Z jakim talentem się urodzisz, z takim będziesz żyć. Natomiast jedną, z chyba najbardziej charakterystycznych elementów tej serii jest to, że niektórzy magowie mogą być skrzywdzeni przez talent, jak np. wyżej wspomnieni bohaterowie: Biały Róg nie mógł chodzić, Kamyk jest głuchoniemy, a Nocny Śpiewak jest pokryty włosami na całym ciele jak zwierzę. W serii występują również smoki, ale zupełnie nie przypominają gadów, które tak często przejawiają się w literaturze. Tutejsze smoki przypominają trochę, hmm, psy? Są pokryte sierścią, ale oczywiście też mają skrzydła. Są bardzo inteligentne i są w stanie rozmawiać z ludźmi, czytać im w myślach, zapamiętują bardzo dużo informacji, są w stanie przerabiać materię… jakby mieli na raz kilka talentów, które mogą posiadać magowie. Do tego  smoki żyją bardzo długo i są w stanie zmieniać swoją postać. Zdecydowanie taka postać smoków bardzo, bardzo mi się podoba, a Pożeracz Chmur, którego poznajemy najlepiej, jest ciekawym bohaterem.

Opowieść bardzo wciąga, czasami trudno było mi się oderwać od książki (na szczęście jeszcze dwie części przede mną!). Przede wszystkim przyjemność sprawia czytanie o bohaterach, gdy widzimy, jak z czasem oni się zmieniają, rozwijają się. Kamyk w przeciągu dwóch części bardzo się zmienił, wydoroślał. Podobała mi się również przemiana Promienia i kilku innych postaci. Nie raz pojawiają się sytuacje, które zaskakują czytelnika. Nie raz też trzyma w napięciu, bawi albo wywołuje inne emocje. Chociaż bywają fragmenty, w których nie wiele się dzieje, ale one pomagają nam trochę lepiej poznać bohaterów. Z jednej strony mogłabym powiedzieć, że nie jestem w stanie być obiektywna, bo kocham tę historię i darzę ją pewnym sentymentem, ale z drugiej strony… za coś musiałam ją pokochać, prawda?

Jeśli lubicie czytać fantastykę, a do tej pory nie znaliście Kronik Drugiego Kręgu Ewy Białołęckiej — koniecznie musicie to nadrobić, a nowe wydanie jest idealną ku temu okazją. Ja osobiście uwielbiam tę historię i będę ją polecać każdemu. Bardzo się cieszę, że po latach została wznowiona i nie tylko mogłam wrócić do tego świata, ale będę też mogła wrócić w każdym momencie, kiedy tylko będę miała na to ochotę. W końcu moje marzenie się spełniło i opowieść o Kamyku i jego przyjaciołach dołączyły do mojej biblioteczki. 9/10

Coś obejrzałam, coś poczytałam. O serialu i jednym filmie trochę się rozpisałam (ale nie tak bardzo jak o książkach powyżej), natomiast pod koniec postu zrobiłam tylko ogólny skrót, co obejrzałam, co przeczytałam i czy było warto ;)

Dobre miejsce, Sezon 1-2 (2016-2018)

The Good Place
Zobacz na Filmweb.pl

Eleanor Shellstrop umiera i trafia do Dobrego miejsca, które jest odpowiednikiem nieba. Od razu orientuje się, że zaszła jakaś pomyłka, jest świadoma tego, że nie powinna tam trafić. Dodatkowo wszystkie jej złe uczynki odbijają się na całej dzielnicy, dziwne anomalie ją niszczą. Eleanor nie chce zostać odesłana do Złego miejsca, dlatego prosi swoją bratnią duszę Chidiego, nauczyciela etyki, o nauczenie jej, jak być dobrym człowiekiem.

Na serial trafiłam tylko dzięki Kristen Bell, która gra główną rolę. Do tej pory pojawiły się tylko 2 serie, każda ma 13 odcinków, które trwają ok. 23 minuty (oraz trzy odcinki trzeciej serii). Cały serial jest utrzymany w humorystycznym tonie (wiele scen naprawdę śmieszy, w końcu to komedia) i jest nie tylko ciekawy, ale i oryginalny. Na początku wydaje się trochę creepy, szczególnie pod koniec pierwszego odcinka, ale im dalej, tym lepiej. Początek to tylko wprowadzenie, bo to, co się potem dzieje… To niesamowite, jak bardzo twórcy zaskakują widza. Naprawdę, podczas obu serii było kilka takich momentów, w których opadły mi szczęki, zupełnie nie spodziewając się takiego obrotu sprawy. Serial fajnie pokazuje to, że nic nie jest takie, jakie się wydaje.

Poza bardzo fajną, ciekawą i zabawną historią, dużym plusem jest dobór aktorów. Kristen uwielbiam, ale bardzo fajnie wypadł Ted Danson w roli Michaela, Jameela Jamil w roli Tahani na początku trochę irytuje akcentem, ale potem się do niego przyzwyczaiłam i stało się to po prostu charakterystyczną cechą bohaterki (nawet twórcy do tego nawiązują w drugiej serii!), William Jackson Harper jako Chidi też świetnie się spisał, a Manny Jacinto niesamowicie oddał charakter jego postaci. Myślę, że trzeba umieć zagrać tego typu osobę. Jednak najbardziej zachwyciła mnie D’Arcy Carden w roli Janet. Mogłabym na nią patrzeć bez końca.

Polecam Dobre Miejsce z całego serca. Naprawdę można świetnie się rozerwać. Najlepiej zarezerwujcie sobie kilka dni, bo naprawdę wciąga, miałam problem z oderwaniem się od niego. A jeśli korzystacie z Netflixa, nie musicie szukać daleko — całość jest tam dostępna i teraz co tydzień pojawia się nowy odcinek :) 9/10

W głowie się nie mieści (2015)

Inside Out
Zobacz na Filmweb.pl

Film obejrzałam przypadkowo, ponieważ byłam u chłopaka, miałam ochotę obejrzeć jakąś bajkę, a Inside Out było jedną z propozycji, chyba jedyną z dubbingiem, a wtedy nie chciało mi się myśleć… Spodziewałam się głupiej, infantylnej bajki z dziwnymi postaciami, która mnie znudzi i zirytuje po kilkunastu minutach. Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu obejrzałam coś ciekawego, oryginalnego, trochę dziwnego, wzruszającego i przede wszystkim fajnego. Głównymi bohaterami są emocje, które rządzą życiem pewnej dziewczynki. Sam pomysł został uproszczony do tylko pięciu emocji: Radości, Smutku, Strachu, Gniewu i Odrazy. Przez większość jej życia to przede wszystkim Radość sterowała panelem w mózgu dziewczynki, do czasu aż jej i Smutku przez wypadek zabrakło… Ogółem podobały mi się relacje między emocjami, oczywiście każda zachowywała się inaczej, ale traktowali siebie nawzajem jak kolegów z pracy, z sympatią, dogadywali się. To było fajne, bo początkowo myślałam, że one mogą ze sobą walczyć, o to by rządzić umysłem dziecka, a było inaczej. Poza tym bardzo podobało mi się, że przede wszystkim historia była opowiedziała z punktu widzenia Radości, która musiała zrozumieć, jak ważne są pozostałe emocje — przede wszystkim smutek — w budowaniu osobowości człowieka. I te momenty, które nastąpiły po zrozumieniu tego, były wzruszające, a przede wszystkim sam koniec.

Jestem pozytywnie zaskoczona tą bajką, naprawdę. Wzruszyłam się tak, że się rozpłakałam, poza tym daje do myślenia i skłania do zastanowienia się, jakich emocji doświadczamy i jak ważne są one w naszym życiu. Teoretycznie są to dość oczywiste rzeczy, ale warto czasem je sobie przypomnieć. Polecam i myślę, że kiedyś mogę jeszcze do niej wrócić. 8/10

Ostatnio mam takie zawirowania w życiu, że nie wiele oglądałam czy czytałam, ponieważ musiałam poświęcić czas na coś innego. Poza W głowie się nie mieści w ciągu 1,5 miesiąca obejrzałam w kinie Bajecznie bogaci Azjaci (7/10) — lekki, przyjemny film obyczajowo-romantyczny, który choć opowiada bardzo typową i oklepaną historię, to zdecydowanie podbija serca widzów ukazaniem chińskiej kultury. Poza tym poszłam do kina na francuską komedię Rodziny się nie wybiera (9/10), która opowiadała ciekawą historię i przede wszystkim była zabawna. Byłam pozytywnie zaskoczona, nie spodziewałam się aż tak dobrego filmu. W końcu zmusiłam chłopaka do obejrzenia Iron Mana 2 (7/10), za pierwszym razem chyba bardziej mi się podobał… i wspólnie mieliśmy ochotę na coś odmóżdżającego, wybraliśmy Agent i pół (7/10), który akurat jest na Netflixie… Za drugim razem agent podobał mi się o wiele bardziej, ale może dlatego, że wiedziałam, co będziemy oglądać i miałam ogromną ochotę na coś takiego :) W międzyczasie pojawiłam się również w kinie na sztuce teatralnej… Obejrzeliśmy Hamleta (6/10) z Benedictem Cumberbatchem. Scenografia (szczególnie w drugiej części) była interesująca, niektóre kwestie czy sceny były zabawne i przypadły mi do gustu, Benedict zagrał bardzo fajnie, ale niestety sama sztuka trochę mi się dłużyła (i chyba nie tylko mnie, kilka osób nie wróciła do sali po przerwie), a Ofelia niestety bardzo irytowała — trudno powiedzieć czy to kwestia napisanej postaci czy aktorki.

A tak poza tym przeczytałam trzecią część Kronik Drugiego Kręgu Ewy Białołęckiej, czyli Kamień na szczycie (8/10). Bardzo lubię tę powieść, ale z przykrością muszę stwierdzić, że nie dorównuje dwóm pierwszym, o których rozpisałam się wyżej. I przypadkiem chyba trafiłam na czasopismo, które podbiło moje serce. Mowa o Charakterach, a właściwie numerze 9/10, który naprawdę mnie zainteresował. Jeśli lubicie czytać o psychologii — serdecznie polecam. W tym numerze przede wszystkim spodobały mi się artykuły o perfekcjonizmie, pracoholizmie, pasożytach i ich wpływie na psychikę, o japońskich stulatkach, eksperymencie więziennym, uzależnieniach od smartfonów i efektywności… Oczywiście interesujących artykułów jest tam o wiele więcej. I chociaż prawie miesiąc temu wyszedł już numer 10/18, a za tydzień na się pojawić 11/18, z tego co zauważyłam — nie ma problemu z dorwaniem archiwalnych numerów, można się na nie natknąć np. w empiku ;)

Jeśli coś z tego czytaliście albo oglądaliście — dajcie znać ;) Ja od piątku w końcu będę miała dwa tygodnie urlopu, z czego jeden spędzę w Niemczech. Może w końcu się zbiorę w sobie, żeby napisać post w kategorii Podróże? Postaram się również napisać relację z koncertu Halestorm — nadal nie dociera do mnie, że usłyszę ich na żywo! :)

Jedna myśl w temacie “Kroniki Drugiego Kręgu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.