American Assassin

Spis treści:
Filmy: 
American Assassin (2017)
Wszyscy moi mężczyźni (2017)
Botoks (2017)
Książki: 
Camilla Läckberg "Latarnik", "Fabrykantka aniołków", "Pogromca lwów"
Guillaume Musso "Będziesz tam?"
Agata Christie "Pięć małych świnek"

Zanim zacznę remont bloga, chcę napisać i opublikować trochę zaległych recenzji :) Mam nadzieję, że w końcu mi się uda, dziś pierwsza porcja ;)

Zastanawiam się również, czy nie założyć na FaceBooku fanpage’a dla tego bloga. Jak myślicie, czy ma to w ogóle sens? Obserwowalibyście takiego fanpage’a?

American Assassin (2017)

Zobacz na Filmweb.pl

Główny bohater Mitch traci na wakacjach narzeczoną — która na plaży została zamordowana przez terrorystów. Chłopak chce się zemścić i robi wszystko, by móc odnaleźć i zapolować na jej morderców. CIA proponuje mu współpracę…

W wielkim skrócie mniej więcej to opowiada American Assassin. Niestety nie wiele pamiętam z filmu, ponieważ widziałam go we wrześniu, ale fabuła wydawała mi się spójna, ogólnie dobrze mi się oglądało (nawet obejrzałabym go ponownie), polubiłam głównego bohatera, również dzięki temu, że znamy jego motywy i jesteśmy w stanie go zrozumieć. Był tam jeszcze jakiś drugi wątek, bo wiadomo, jeden z głównych bohaterów musi mieć konkretnego, znanego wroga, ale nie potrafię sobie przypomnieć zbyt wiele.

Może nie jest to arcydzieło, ale myślę, że to dobry film akcji, który częściowo jest inspirowany wydarzeniami, o których słyszeliśmy (np. terroryści na plaży). Ot taki, żeby sobie zobaczyć w wolny wieczór, ale nie zostaje w pamięci na długo. Jedyne, co najbardziej pamiętam, to że z seansu wyszłam zadowolona. 8/10

Wszyscy moi mężczyźni (2017)

Zobacz na Filmweb.pl

Ucieszyłam się, gdy tylko zobaczyłam, że mogę w kinie zobaczyć film z Reese Witherspoon, która od dawna jest jedną z moich ulubionych aktorek. Bez wahania na niego poszłam, spodziewając się lekkiej komedii romantycznej, jak to zapowiadał zwiastun i opis filmu.

Niestety rozczarowałam się. Historia, jak na film romantyczny, w sumie nie była zła. Ot, taka historyjka. Ale sam pomysł to nie wszystko, dużo też zależy od szczegółów i jakoś nie potrafiłam się wczuć w bohaterów. Przede wszystkim główni bohaterowie, między którymi był romans, trochę mnie irytowali. Tak naprawdę polubiłam tylko jednego bohatera, najmądrzejszego i najbardziej pracowitego chłopaka z całej trójki, który bardzo wspierał córkę Alice.

Jeśli zastanawiacie się, czy obejrzeć ten film, musicie zdecydować sami. Trudno mi go polecić, bo mnie nie porwał, często też zalatywało nudą. Było może kilka zabawnych scen, ale na dobrą sprawę niewiele. To jeden z tych filmów do obejrzenia raz i zapomnienia. 6/10

Botoks (2017)

Zobacz na Filmweb.pl

Mam wrażenie, że filmy Patryka Vegi albo się kocha, albo nienawidzi. Jedni są zachwyceni jego filmami, inni hejtują jak się da. Botoks nazbierał chyba najwięcej hejtu, a jak dodamy 9 Węży, w tym Wielki Wąż dla najgorszego polskiego filmu 2017 roku… Czy naprawdę Botoks jest aż taki zły?

Szczerze mówiąc, myślę, że nie. Nie jestem wielką fanką Vegi — zachwycił mnie tylko Pitbull. Nowe porządki, podobały mi się Kobiety mafii. Natomiast Pitbull. Niebezpieczne kobiety tak mnie zmęczyły i znużyły, że cieszyłam się, że ostatniego Pitbulla kręcił kto inny. A gdzie w tym wszystkim plasuje się Botoks? Hmm… Gdzieś pomiędzy Niebezpiecznymi kobietami a Kobietami mafii, czyli ogólnie nie uważam, że to zły film, ale też mnie nie zachwycił.

W porównaniu do reszty wymienianych filmów Botoks nie opowiada o stricte mafii, lecz o służbie zdrowia. Oczywiście mamy tu pokazane przede wszystkim skrajne przypadki: Pijani ratownicy w karetce pogotowia, chirurg plastyczny molestujący pacjentki, aborcje, po których zostawia się płody i czeka, aż same umrą… Do tego, jak koncerny farmaceutyczne wymyślają leki na nieistniejące choroby, byle ludzie uwierzyli, że tego potrzebują i kupują, chociaż z lekami to nie ma nic wspólnego… Jeśli chodzi o ilość wątków, to jest jak zawsze u Vegi: Sporo wątków, scenariusz trochę chaotyczny… Oczywiście wiadome jest, że to wszystko nie dzieje się w jednym miejscu, ale prawdę mówiąc, jestem skłonna uwierzyć Vedze, że większość wydarzeń gdzieś, kiedyś naprawdę się zdarzyło lub mogło się zdarzyć.

Jak już wspomniałam, scenariusz jest pełen wątków. Nie mam pojęcia, dlaczego część z nich była tak rozbudowana — np. po co wątek ze Stramowskim? Ok, sam jego początek, gdy przyszedł do lekarki, potem się na nią poskarżył — to miało sens. Niestety nie miało sensu to, co działo się dalej z jego bohaterem, nie wnosiło to nic do filmu. Nie pierwszy raz mam wrażenie, że Vega napisał scenariusz tak, by jego ulubieni aktorzy mogli mieć bardziej rozbudowane role, na zasadzie, że pewnie oni przyciągną widzów do kina. Tylko że to nie ma żadnego sensu, przez to film jest długi, bohaterowie irytują, a ja nudziłam się na niektórych scenach.

Aktorzy… Jedną z zalet jest to, że Vega w dużej części wybiera tych utalentowanych, dobrych aktorów, którzy nawet zaskakują swoją grą (Sebastian Fabijański stworzył zapadającą w pamięć rolę, chociaż nie wiem, na ile jest to przerysowanie rzeczywistości), niestety w jego kilku ostatnich filmach pojawiają się ciągle te same osoby. Nie próbujcie oglądać filmów Vegi jeden po drugim — wszystko Wam się pochrzani. Ja oglądałam każdy film z kilkumiesięczną przerwą, a czasami sama się zastanawiam, w którym to było filmie.

Czy polecam? To zależy. Jeśli podobają Wam się inne filmy Vegi, powinno Wam się spodobać. Jeśli nie jest to Wasza bajka, zdecydowanie odradzam. Jest trochę zabawnych scen, jest trochę żenujących, normalka. Osobiście uważam, że ten film, mimo wad, jest w porządku. Przede wszystkim zapadł mi w pamięć wątek z Beatą (w tej roli Agnieszka Dygant), który na końcu nawet mnie wzruszył. 7/10

Camilla Läckberg „Latarnik”, „Fabrykantka aniołków”, „Pogromca lwów”

Zobacz na LubimyCzytać.pl

O książkach Camilli Läckberg pisałam Wam już nie raz. Pewnego letniego dnia w końcu postanowiłam sięgnąć po kolejne części sagi o Fjällbace i tak część lata oraz część jesieni spędziłam ze znanymi mi już bohaterami.

Oczywiście każdy tom opowiada o jakiejś zagadce kryminalnej, Camilla zręcznie łączy przeszłość z teraźniejszością. W Latarniku poznajemy historię kobiety, która wyszła za ukochanego mężczyznę i zamieszkała z nim oraz jego pomocnikiem na wyspie, na której stała latarnia. Była to bardzo ciekawa, choć smutna historia. To była przeszłość. W teraźniejszości głównej bohaterki Eriki, na tej wyspie ukrywa się kobieta z dzieckiem, która również ma za sobą trudne przeżycia i skrywa mroczne wydarzenia. Fabrykantka aniołków opowiada kolejną historię, ale prawdę mówiąc, nie jestem w stanie przypomnieć sobie szczegółów. W miarę pamiętam historię z przeszłości, w której dziewczyna musiała walczyć o przetrwanie i przez wiele lat szukała mężczyzny, którego kocha. Niestety nie jestem w stanie sobie przypomnieć, o jaką zagadkę kryminalną z teraźniejszości chodziło. Natomiast Pogromca Lwów jest chyba jedną z najbardziej zapadających w pamięć powieści Läckberg. Historia z przeszłości była nie tylko interesująca, ale i zaskakująca. A to, co się działo w teraźniejszości, było tak makabryczne… chyba nie chcę wiedzieć, skąd autorka wzięła pomysł na to, co się stało ofiarom…

Oczywiście zagadki kryminalne, historie z przeszłości są tylko jedną częścią każdej z książek, do drugiej należą dalsze losy głównych bohaterów: sióstr Eriki i Anny, oraz wielu innych, których coraz lepiej poznajemy z książkę na książkę. Osobiście lubię to połączenie obyczajówki z kryminałem, wszystkie książki wciągają, czyta się je szybko i z przyjemnością. Jeśli chodzi o oceny, to Latarnik dostaje ode mnie 8/10, a Fabrykantka aniołków i Pogromca lwów 9/10

Człowiek potrafi znieść znacznie więcej niż myśli. Jeśli musi.

Guillaume Musso „Będziesz tam?”

Zobacz na LubimyCzytać.pl

Bardzo lubię powieści Nicholasa Sparksa i dlatego Karolina (i nie tylko ona) poleciła mi powieści francuskiego pisarza Guillaume Musso. Będziesz tam? jest moim pierwszym spotkaniem z jego twórczością.

Teoretycznie powieść, ze względu na ciekawą historię miłosną, powinna mi się spodobać. Pomysł na nią właściwie nie wspominam źle, ale nie jestem pewna, czy wątki paranormalne w tym przypadku przypadły mi do gustu. W samym stylu pisania również mi czegoś brakuje, przez co książka mnie nudziła.

Trudno mi polecić tę książkę, chociaż wiem, że wielu osobom się ona podoba. Mnie niestety nie przypadła do gustu. 5/10

Agata Christie „Pięć małych świnek”

Zobacz na LubimyCzytać.pl

Lubię kryminały Agathy Christie, chociaż niestety zdarzają się dość przeciętne, jak np. Pięć małych świnek. Ogółem sama historia nie jest zła — po latach zgłasza się do Herkulesa Poirota młoda dziewczyna, która prosi go o oczyszczenie imienia jej matki, która została skazana za morderstwo. Teoretycznie jest to zagadka nie do rozwiązania, ale nie dla genialnego detektywa.

Historię morderstwa poznajemy dzięki opowieściom ludzi, którzy tamtego dnia znajdowali się w domu. Na podstawie tego, co mówią, Herkules chce odkryć, kto z nich jest prawdziwym mordercą. Właściwie sama historia nie jest zła i przeczytałam ją szybko jak większość kryminałów Agathy. Niestety czegoś mi brakowało, co by mnie porwało. Trudno mi powiedzieć po tak długim czasie (czytałam ją w zeszłym roku), czego. W każdym razie Pięć małych świnek polecam tylko fanom Christie. 6/10

Najwięcej krzywdy w życiu robią nam ludzie, którzy chronią nas przed rzeczywistością.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.