Sherlock

Spis treści:
Filmy:
M jak morderca (2017)
Czym chata bogata (2017)
Coco (2017)
Serial: Sherlock (sezony 1-4)
Inne: Mike Collins "Sherlock. The Mind Palace"

Dziś przed Wami kolejna porcja opinii :) Tym razem trzy filmy, z czego jeden możecie oglądać jeszcze w kinach, a drugi będzie w styczniu (ale tego nie polecam), a druga część postu jest w pełni poświęcona Sherlockowi (w końcu!) ;)

M jak morderca (2017)

Zobacz na Filmweb.pl

Do wybrania się na film zachęcił mnie przede wszystkim ciekawy zwiastun. Dzięki temu, że (jeszcze) mam Unlimited i Cinema City przygotowało dla uczestników programu specjalny pokaz przedpremierowy, mogłam go już obejrzeć teraz, nie musząc czekać do stycznia, kiedy to film będzie miał premierę w Polsce.

Czy warto iść na ten film? Niestety nie. Jest to jedno z największych rozczarowań, jakie mnie spotkało. Sama historia miała ogromny potencjał i jestem pewna, że można było zrobić z niej fantastyczny film. Niestety scenarzysta (bądź scenarzyści) tutaj zawiedli. Początek zapowiada się ciekawie, gdy policjanci odnajdują pierwszego trupa i wyryte numery oznak dwóch detektywów, to naprawdę mnie to zaciekawiło i nie mogłam się doczekać rozwoju wydarzeń. Niestety potem nie było już aż tak interesująco, chociaż z takim materiałem, można było zrobić coś naprawdę wciągającego. Im dalej, tym nudniej. Teoretycznie przez kilka minut coś się dzieje pod koniec filmu, co może jeszcze jakoś wciągnąć, zainteresować, ale z drugiej strony jesteśmy spokojnie w stanie przewidzieć, co się wydarzy.

Źle opowiedziana historia jest jedną wadą, natomiast drugą są sami bohaterowie. Żaden z aktorów (a wystąpili tu np. Al Pacino, Karl Urban i Brittany Snow) nie zachwycił, ale trudno powiedzieć, na ile to ich wina, na ile kiepsko napisanych postaci. Dawno nie spotkałam się z filmem, w którym ani jedna postać nie byłaby dobrze napisana. Tutaj mamy detektywów, których na dobrą sprawę nie rozumiemy przez większość filmu, nawet nie wzbudzali naszej sympatii, mamy dziennikarkę, która jest tam chyba tylko po to, żeby było ciekawiej, a najgorsza była patolog, która o trupach mówiła roztrzęsionym tonem i nie wydawała się specjalnie bystra. O ile zawsze w filmach czy serialach uwielbiam patrzeć na lekarzy medycyny sądowej, którzy robią sekcje zwłok i później opowiadają o przyczynach śmierci itp. itd., tutaj strasznie mnie  to irytowało, tak kiepsko to przedstawiono.

Jestem rozczarowana. Już nawet nie tym, że zwiastun był ciekawy, a film okazał się kiepski. Najbardziej rozczarowuje mnie to, że historia wisielca miała ogromny potencjał, wystarczyłoby zmienić kilka rzeczy, napisać ciekawszy scenariusz i przede wszystkim stworzyć dobrych bohaterów, a mógłby powstać naprawdę bardzo dobry film. No cóż, może ktoś kiedyś to zrobi… a jeśli chodzi o to dzieło, to odradzam. Szkoda czasu. 5/10

Czym chata bogata (2017)

Zobacz na Filmweb.pl

Lubię francuskie komedie. Często te, które są u nas w kinach, są naprawdę zabawne i świetnie się na nich bawię. Jak było z Czym chata bogata?

Ta komedia dotyka problemu imigracji, oczywiście wszystko jest ukazane z przymrużeniem oka: Nie mogło zabraknąć gościnności Romów, którzy najpierw przyjęli do siebie „sąsiada” bez dachu nad głową, zanim sami zwalili się do domu Jean-Etienne. Oczywiście życie Jean-Etienne’a, po tym jak pojawili się Romowie w jego domu nie jest sielanką i wydarza się wiele (dla widza) zabawnych sytuacji.

Powiem że dobrze się bawiłam na tym filmie i jeśli lubicie francuskie komedie, tę mogę Wam polecić ;) 7/10

Coco (2017)

Zobacz na Filmweb.pl

*gwiazdką zaznaczyłam mały spoiler. Żeby go odczytać, wystarczy zaznaczyć myszką :)

Czasami myślę, że jestem głupia. Naprawdę. Już nie raz zdarzyło się, że nie chciałam czegoś obejrzeć albo przeczytać, uważając, że pewnie i tak mi się to nie spodoba, po czym okazywało się, że podbiło moje serce… Na tej liście znajdują się np. Harry Potter i Wiedźmin, a dziś mogę dopisać do niej Coco.

Na początku nie byłam przekonana do tej bajki, bo opis jakoś mnie nie zainteresował, chociaż lubię animacje Disneya i Pixara. Ale na szczęście w dniu, w którym postanowiłam zrezygnować z karty Unlimited oglądałam zwiastuny wszystkich filmów, które lecą w kinach (bądź będą leciały w tym i przyszłym miesiącu) i obejrzałam również zwiastun do Coco, który… tak mnie zainteresował, że jednak pojawiłam się w kinie. To była bardzo, bardzo, bardzo dobra decyzja.

Nie jest to bajka, która nas wciągnie od pierwszej sekundy. Sam początek nie powala, ale pozwala nam poznać głównego bohatera, jego rodzinę i przede wszystkim historię jego praprababci, która ma wpływ na życie Miguela (wbrew pozorom główny bohater nie nazywa się Coco, to imię jego prababci, ale po obejrzeniu animacji widzimy sens w nadaniu filmu takiego tytułu, a nie innego ;)). Miguel czuje się niezrozumiany przez swoją rodzinę i buntuje się przeciwko niej, po czym… trafia do świata zmarłych, gdzie spotyka swoich nieżyjących przodków oraz Hectora, który obiecuje mu pomóc w zamian za przysługę… I właśnie od momentu, w którym Miguel trafia do tego świata, zaczyna się robić coraz ciekawiej i coraz bardziej wciągnęłam się w opowieść.

Opowiedziana historia jest cudowna i chyba najlepsze w niej jest to, że widz jest w stanie zrozumieć obie strony konfliktu. Rozumie Miguela, który chce podążać za swoimi marzeniami oraz rozumie jego rodzinę, która chce dla niego jak najlepiej. Nic nie jest jednoznaczne, nie potrafiłam opowiedzieć się po jednej stronie: on (bądź oni) ma rację. Poza tym pojawia się tu kilka zaskakujących zwrotów akcji (chociaż może niektórzy wpadną na to wcześniej i nie będzie dla nich to takie zaskakujące, w każdym razie dla bohatera na pewno jest), które sprawiają, że bajka jest o wiele ciekawsza. Bardzo podoba mi się też to, że wywołuje różne emocje: nie raz bawi, ale i wzrusza: Tak, przyznaję się, ocierałam łzy na kilku scenach pod koniec filmu, najbardziej rozkleiłam się przy scenie, kiedy Coco zaczyna opowiadać o swoim ojcu*. W tej chwili, kiedy o niej myślę, mam łzy w oczach.

Nie pozostaje mi nic innego, niż polecić Wam tę animację. Jeśli lubicie filmy Disneya i Pixara, z pewnością Coco Wam się spodoba. Dużym plusem jest pokazanie meksykańskiego folkloru, co sprawia, że całość jest jeszcze ciekawsza, bo jest to coś innego, wyjątkowego. Ja jestem zachwycona i bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na seans. Jeśli w najbliższym czasie wybieracie się do kina, a nie wiecie, na co pójść, bez wahania wybierzcie Coco9/10

Sherlock (sezony 1-4)

Zobacz na Filmweb.pl

Od jakiegoś czasu planowałam obejrzeć ten serial, dokładnie od momentu, w którym przeczytałam pierwszą książkę o przygodach Sherlocka Holmesa i zakochałam się w nich. Początkowo planowałam obejrzeć serial po przeczytaniu wszystkich przygód, ale prezent w postaci kolorowanki (o której niżej), zmotywował mnie, żeby zrobić to już w minione wakacje.

Muszę powiedzieć jedno: UWIELBIAM ten serial. Podoba mi się, że wszystko zostało przełożone do czasów teraźniejszych, więc bohaterowie korzystają z samochodów, komórek, komputerów… Moim zdaniem to sprawia, że akcja serialu jest ciekawsza.

Od razu polubiłam głównego bohatera, chociaż jest socjopatą, ma gdzieś uczucia innych ludzi, wkurza wszystkich tym, że wydaje się, że wszystko wie. Dzięki jego niesamowitemu zmysłowi obserwacji jest w stanie dostrzec o wiele więcej niż przeciętny człowiek i w ten sposób rozwiązuje kryminalne zagadki. Najbardziej podobały mi się momenty, w których Sherlock wyjaśniał, w jaki sposób domyślił się (bądź zaobserwował) danego faktu. Poza tym, jeśli oglądamy wszystkie sezony jeden po drugim, widzimy ogromną zmianę, jaką przechodzi Sherlock. Obserwowanie tego rozwoju bohaterów (bo i inni również się zmieniają) jest naprawdę interesujące.

Jeśli chodzi o głównych bohaterów, to bardzo ich polubiłam. Nie tylko Johna, ale szczególnie Molly (prawdę mówiąc shippuję ją i Sherlocka, mam nadzieję, że kiedyś się doczekam ich love story) oraz pani Hudson, która czasami jest genialna. Nawet Grega nie sposób nie lubić, a i brat Sherlocka z czasem, jak go lepiej poznajemy, zyskuje sympatię widza. Oczywiście mamy antagonistów, jak np. Moriarty, co do którego nadal mam mieszane uczucia, aczkolwiek muszę przyznać, że zagrany został genialnie. On naprawdę był wariatem. Również Irene Adler nie do końca mnie przekonywała i cieszyłam się, że między nią, a Sherlockiem do niczego poważnego nie doszło.

Poza tym, że odcinki przedstawiały ciekawe zagadki, ciekawe historie, podoba mi się, że nie raz pojawiały się tak zaskakujące momenty, zwroty, że nie raz gapiłam się w ekran z wypisanym WTF na twarzy. Takie zaskoczenia pojawiają się w każdym sezonie, ale chyba największego zonka widz przeżywa właśnie w czwartym, pod koniec sezonu. Co jeszcze jest ciekawe w tym serialu, to że on jest przemyślany. Gdy oglądamy za pierwszym razem, nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele rzeczy nam umyka, które uznajemy za nieistotne, po czym w kolejnych sezonach pojawia się do nich nawiązanie. Ogółem „Sherlocka” widziałam dwa razy, tak bardzo go pokochałam (za drugim razem zrobiłam sobie przy okazji trening angielskiego, więc oglądałam z napisami po angielsku ;)), więc dopiero za drugim razem wyłapałam niektóre nawiązania i byłam w szoku, że coś pojawiło się praktycznie na początku, a potem do tego powrócono. Jestem ciekawa, czym jeszcze twórcy nas zaskoczą, bo naprawdę liczę na to, że pojawi się sezon piąty, nawet jeśli trzeba będzie na niego poczekać kilka lat.

Jestem pewna, że na pewno wrócę do tego serialu (i to nie raz). Jeśli lubicie zagadki kryminalne, szczerze Wam go polecam. Ja jestem zachwycona, Sherlock stał się jednym z moich ulubionych seriali (nie tylko dlatego, że zagrał go Benedict Cumberbatch, którego uwielbiam w tej roli), przede wszystkim ze względu na ciekawe odcinki, zagadki, ale również dlatego, że wywołuje masę emocji: szokuje, zaskakuje, wzrusza i często bawi do łez. Naprawdę warto również obejrzeć na youtube sceny, które były improwizowane przez aktorów – niektóre z nich są jednymi z najlepszych scen w serialu. Poza głównym serialem, a więc 12 odcinkami czterech serii, polecam również film Upiorna panna młoda, która właściwie jest czymś w rodzaju dodatkowego odcinka pomiędzy sezonem trzecim a czwartym.

Dziś to tyle na temat Sherlocka, ale kto wie… może kiedy obejrzę go jeszcze raz, znów będę Was nim nękać i coś o nim napiszę ;) 9/10 

Mike Collins „Sherlock. The Mind Palace”

Zobacz na empik.com

Status: W trakcie.

W tym roku moja przyjaciółka Iza (o której już nie raz tu wspomniałam) zaskoczyła mnie. W ramach prezentu otrzymałam od niej właśnie tę kolorowankę. Dlaczego byłam taka zaskoczona? Fakt, mówiłam, że lubię Sherlocka, ale byłam dopiero na etapie poznawania książek i nie widziałam nawet serialu, na podstawie której Mike Collins zrobił tę kolorowankę. Ba, nawet nie wiedziałam, że ona istnieje, bo nie została wydana w Polsce, więc można ją kupić raczej tylko przez Internet. Mimo że to była ogromna niespodzianka, muszę przyznać, że udana. W końcu zmotywowałam się do obejrzenia serialu (o czym wspomniałam wyżej), a chociaż jeszcze nie rozpoczęłam kolorowania, już teraz powiem co nie co na jej temat (jak już skończę ją kolorować, co może potrwać wieki, pewnie opiszę wrażenia z kolorowania).

Oczywiście kolorowanka jest przeznaczona dla fanów serialu Sherlock. Obejmuje ona trzy pierwsze serie. Na pierwszych dwóch stronach mamy dziewięć przedmiotów, po jednym z każdego odcinka – kto je widział, ten od razu skojarzy np. buty, fiolkę z dwiema tabletkami, pierścionek, bumerang itd. Do tego mamy małą instrukcję: w kolorowance, na niektórych rysunkach zostały ukryte te przedmioty, a naszym zadaniem jest je odnaleźć. Żeby było ciekawiej, te przedmioty mogą być ukryte wszędzie, nawet na ilustracjach, które przedstawiają inny epizod niż przedmiot. Uwielbiam ten pomysł, naprawdę! Nie tylko będę się świetnie bawić kolorując ilustracje, ale i poszukując tych przedmiotów! (Chociaż przy przeglądaniu książki znalazłam już ich połowę, chociaż nawet nie obejrzałam ich aż tak dokładnie ;))
A jakby ktoś nie chciał szukać, albo nie potrafił ich znaleźć… na samym końcu jest ściąga, którą staram się omijać, bo nie chcę psuć sobie zabawy ;)

Część ilustracji wykonano z większą dbałością, inne z mniejszą. Niektóre obrazki sprawiają wrażenie bardzo chaotycznych. Charakterystyczne są tu postacie, bo w wielu przypadkach mają narysowane rysy twarzy. Ogółem, jeśli ktoś lubi mandale, wzory itp. to nie jest kolorowanka dla niego, tylko dla osób takich, jak ja: które najbardziej lubią kolorować konkretne postacie, miejsca itp. Teoretycznie ilustracje pojawiają się zgodnie z kolejnością odcinków, ale zdarzają się wyjątki: np. mamy już cztery ilustracje z odcinka drugiego pierwszej serii, po czym pojawia się scena z pierwszego odcinka. Tak właściwie Mike mógłby utrzymać chronologię, chyba byłoby lepiej, aczkolwiek z drugiej strony to tylko taki szczegół. Poza scenami z serialu jest również kilka „dodatkowych” ilustracji, tj. postaci, np. Sherlocka (w środku jest dokładnie ta sama ilustracja, co na okładce), Johna, Molly, Mycrofta itd. Część ilustracji jest rozrysowana tylko na jedną stronę, część na dwóch. W sumie jest ponad 40 ilustracji do pokolorowania. Do tego, jeśli mamy na to ochotę, można pokolorować okładkę. Szkoda tylko, że na okładce jest dokładnie ten sam obrazek, co w środku, dotyczy to zarówno Sherlocka, jak i Johna z tylnej okładki. Z drugiej strony zawsze można ich pokolorować na dwa sposoby ;) Papier jest dość gruby – jeśli mieliście w rękach kolorowankę z „Fantastycznych zwierząt…”, to jest on dość podobny, może ciut grubszy. Do kolorowania kredkami powinien sprawdzić się świetnie, niestety obawiam się, że gdyby ktoś chciał używać pisaków albo farb, to niestety nie da rady. Szczególnie, że ilustracje są dwustronne i gdy coś będzie przebijać, zniszczy ilustrację z drugiej strony kartki.

Dziś oceniam Sherlock: The Mind Palace na 7/10. Ciekawe, czy po pokolorowaniu zmieni się moja ocena ;)

4 myśli w temacie “Sherlock

  1. Rblfleur pisze:

    Teraz właśnie takie kolorowanki są w modzie. Widziałam, że wiele starszych ludzi (chodzi mi nie o dzieci xD) kupuje je dla rozrywki.
    Mnie francuskie komedie wkurzają. Często są z napisami a mnie denerwuje ten język.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.