Tożsamość zdrajcy

Spis treści:
Filmy: 
Zabicie świętego jelenia (2017)
Tożsamość zdrajcy (2017)
Książki:
Sarah Pinborough "Co kryją jej oczy"
H. M. Ward "Zranieni"
Inne: Odstresuj się! Zabawy kreatywne dla dorosłych

 

Pora na kolejną porcję opinii, większość obejrzana/przeczytana już dawno, ale właściwie zaczęłam od filmu, który widziałam w kinie  w ubiegły weekend ;)

Zabicie świętego jelenia (2017)

Zobacz na Filmweb.pl

Szczerze mówiąc, prawdopodobnie nie obejrzałabym tego filmu, gdyby nie moja przyjaciółka, która bardzo chciała na niego iść. Przeczytałam opis, obejrzałam zwiastun i stwierdziłam, że to może być ciekawa historia, a i czasem lubię obejrzeć tego typu dramaty czy też thrillery psychologiczne.

Muszę przyznać, że historia miała ogromny potencjał. Całość jest w miarę realistyczna, poza jednym aspektem nadprzyrodzonym, wokół którego toczy się cała gra. Właściwie nie będę pisać, o co chodzi, bo może ktoś zechce jednak obejrzeć ten film… Ale ogólnie muszę powiedzieć, że pomysł na fabułę jest jak najbardziej na plus. Aktorzy również fajnie zostali dobrani, może dzięki temu wytrwałam do końca. Szkoda, że realizacja pomysłu niestety się nie udała. Zdecydowanym minusem jest długość filmu: myślę, że spokojnie mógłby być o pół godziny krótszy i dzięki temu nie nudziłby tak. Miałam wrażenie, że nie wysiedzę do końca filmu, szczególnie że cała historia była wolno opowiadana, więc miało się wrażenie, że nic się nie dzieje. A nawet jak już wydarzyło się coś ważnego, coś co mogło zaciekawić, zainteresować, wywołać jakieś uczucia i poruszenie widza, zostało przedstawione w taki sposób, że niestety nie było żadnego napięcia, co w filmach psychologicznych bardzo jest potrzebne (przynajmniej dla mnie). Nawet jedna z ostatnich scen, gdy główny bohater staje przed pewnym wyborem, zapewne miała być pokazana dramatycznie, ale niestety byłam tak wymęczona filmem, że nie wywołała u mnie żadnych uczuć, poza jedną myślą: niech to w końcu zrobi i nareszcie ten film się skończy.

Nie polecam, chyba że ktoś naprawdę lubi tego typu filmy, może Wam się spodoba. Żałuję, że film miał potencjał, a w moim odczuciu został zmarnowany. 4/10

Tożsamość zdrajcy (2017)

Zobacz na Filmweb.pl

To jeden z filmów, na który poszłam do kina częściowo ze względu na samą historię, która wydawała mi się interesująca, jak i ze względu na aktorów, których lubię, w tym przypadku Noomi Rapace oraz Orlando Blooma.

Chociaż film widziałam w lipcu, w miarę dobrze pamiętam, o co w nim chodziło. Widziałam wiele opinii, że historia jest nierealna itp. itd., ja osobiście aż tak się w nią nie wgłębiałam (czy wszystko się zgadza itd.), może dlatego, że wciągnęła mnie i wydawała mi się ciekawa. Pojawiło się również kilka zaskakujących zwrotów akcji, co również było na plus. Pamiętam również, że bardzo polubiłam główną bohaterkę, graną właśnie przez Noomi i trzymałam za nią kciuki, żeby udało jej się nie tylko przeżyć, ale i odkryć, kto za tym wszystkim stoi. Chociaż Orlando Blooma nie było aż tak dużo, jak się spodziewałam przed seansem, miło zobaczyć go w roli, która różni się od tych, w których widziałam go do tej pory (w sensie, tutaj jest bad boyem) i naprawdę dobrze wypadł. Ja chcę więcej takich ról Orlando!

Film stanowi dobrą rozrywkę dla osób, które lubią zagadki kryminalne, filmy o szpiegach, zdradach wewnątrz służb specjalnych (w tym przypadku chodzi o terroryzm) i jeśli za bardzo nie będziecie się wgłębiać, czy coś się zgadzało czy nie, czy było realistyczne, czy nie, to może Wam się spodobać. Ja przyjemnie spędziłam czas i myślę, że może kiedyś wrócę do tego filmu. 7/10

Sarah Pinborough „Co kryją jej oczy”

Zobacz na LubimyCzytać.pl

Książkę przeczytałam przede wszystkim dlatego, że poleciła mi ją przyjaciółka i przy okazji również mi ją pożyczyła. Historia zapowiadała się w miarę ciekawie, czytelnika może zainteresować, co naprawdę dzieje się w życiu dwójki bohaterów, ale… właściwie to tylko pozory. O ile początek czytało się w miarę ciekawie i zachęcało do dalszego poznawania historii, to tak z czasem, jak już poznajemy więcej faktów (dodatkowo nie brakuje tutaj aspektów nadprzyrodzonych), to mnie osobiście odechciewało się czytać dalej. Im więcej stron przeczytałam, tym w mojej opinii było coraz gorzej i zastanawiałam się, po co w ogóle to czytam. A szokujące zakończenie… właściwie można było się tego wcześniej domyślić, nie zaskoczyło mnie tak bardzo, jak powinno, a wręcz zniesmaczyło? Osobiście uważam, że szkoda czasu na tę książkę, ale musicie to rozważyć sami, jest wiele osób, którym bardzo się podobała. Ja jej daję 3/10

H. M. Ward „Zranieni”

Zobacz na LubimyCzytać.pl

Druga książka pożyczona mi przez przyjaciółkę (ale inną, żeby nie było, że mam przyjaciółkę, która mnie nienawidzi ;)) i która kompletnie nie przypadła mi do gustu. Myślę, że częściowo wyrosłam z tego typu historii, które są tak wiele razy powielane: mamy studentkę, która zakochuje się w mężczyźnie, a on okazuje się jej wykładowcą, o czym oczywiście wcześniej nie wiedzieli. A, no i on odwzajemnia je uczucia. Tutaj autorka poszła o krok dalej i okazuje się, że główna bohaterka ma bardzo trudną przeszłość (nie będę się wgłębiać), a i on przeżył coś tragicznego w swoim życiu (czytałam to pod koniec września, ale już nie pamiętam, o co z nim chodziło), stąd taki, a nie inny tytuł. Ta powieść strasznie mnie zmęczyła, ale dałam radę skończyć, bo całość ma ok. 200 stron. Moim zdaniem to jedna z najgorszych książek z tym wątkiem, jakie do tej pory czytałam, więc odradzam. Wiem, że jest jeszcze kontynuacja, ale nie zamierzam po nią sięgać. 4/10

Odstresuj się! Zabawy kreatywne dla dorosłych

Zobacz na empik.com

Status: W trakcie

O pierwszej książce z serii, czyli „Zrelaksuj się!” pisałam Wam już tutaj. Dziś przybliżę Wam trochę drugą część, chociaż nie wiem, czy mogę nazwać to „drugą częścią”, bo chyba obie książki wyszły w tym samym czasie ;)

Czym się różni „Odstresuj się!” od „Zrelaksuj się!”? Niczym. Zadania są dokładnie te same, tylko oczywiście tu są inne ilustracje, inne motywy, inne hasła…

Tę część znam słabiej od pierwszej, ponieważ kupiłam ją później i zrobiłam z niej znacznie mniej zadań. Jednak mogę powiedzieć, że lubię ją bardziej. Ilustracje, przede wszystkim te do kolorowania, wydają mi się ładniejsze, tak samo jak te, w których należy odnaleźć różnice czy pasujący cień. Nie wiem jeszcze, jak sprawa ma się z łączeniem kropek – do tej pory udało mi się uporać tylko z jedną ilustracją. Nie wiem, czy rebusy są równie infantylne, jak w „Zrelaksuj się!”, na ten temat wypowiem się dopiero, jak to skończę. Ogólnie mogę polecić Wam obie części, ale jeśli chcecie sobie kupić tylko jedną, a nie macie możliwości przejrzenia, co w której się znajduje – wybierzcie „Odstresuj się!”. Moim zdaniem ta jest po prostu ładniejsza. 8/10

♦♦♦

Pisałam już o tym na Twitterze, ale podejrzewam, że nie wszyscy tam zaglądacie. W przyszłym roku pojawi się znacznie mniej recenzji filmów, które pojawiły się w kinie (tak jakby teraz pojawiały się często :P ale postaram się opisać wszystko, co widziałam od wakacji). Po prostu stwierdziłam, że już nie będę tak często chodziła do kina i rezygnuję z programu Unlimited. Nadal uważam, że Cinema City miało genialny pomysł z tą kartą i jestem wdzięczna za to, że mogłam z niej korzystać – dzięki temu programowi zaczęłam chodzić do kina i je pokochałam, polecam tę kartę każdemu, kto ma CC blisko siebie i ogląda min. 3 filmy miesięcznie w kinie, ale po prawie dwóch latach i prawie 150 seansach (tak, naprawdę „zaliczyłam” bodajże 147 seansów do tej pory, dziś i jutro wybieram się na kolejne) czuję jakiś przesyt, szczególnie że raczej nigdy nie byłam kinomaniaczką i nie oglądałam na okrągło filmów przez tak długi czas.

Jak już pisałam, postaram się w najbliższym czasie „nadrobić” recenzje, filmowych nazbierało się dość sporo. Jestem pewna, że jeszcze zobaczę trochę nowości kinowych, jako że kartę kończy ważność w drugiej połowie stycznia. Potem nadal będę chodzić do kina, za bardzo je pokochałam, żeby z niego rezygnować całkowicie, ale myślę, że w zupełności wystarczy mi, jeśli pójdę na 1-2 seansy miesięcznie :)

Poza tym na pewno będę coś oglądać w domu, przy czym raczej myślę o serialach (ale też zależy na co mi przyjdzie ochota), ale raczej będę poświęcać na oglądanie mniej czasu, mam wiele innych, różnych planów, a i tak czas pokaże, co przyniesie 2018 rok :)

Jedna myśl w temacie “Tożsamość zdrajcy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.