Trzynaście powodów

Spis treści:
Filmy:
Baby Driver (2017)
Złe mamuśki 2: Jak przetrwać święta (2017)
Serial: Trzynaście powodów - sezon 1 (2017)
Książka: Emma Donoghue "Pokój"
Inne: Harry Potter. Książka do kolorowania

Jak ten czas szybko leci, już za kilka dni skończy się listopad… Szczerze mówiąc cieszy mnie to, bo ten miesiąc jest chyba najbardziej wyczerpującym miesiącem w tym roku. Do tego stopnia mnie wykończył, że teraz cały czas myślę o kilku wolnych dniach na początku grudnia ;) Może w tym czasie dam radę napisać kilka postów? ;)

A dziś zapraszam na kilka opinii ;)

Baby Driver (2017)

Zobacz na Filmweb.pl

Jak myślicie, kto jest głównym bohaterem w tym filmie? Tytułowy kierowca o pseudonimie Baby? Częściowo tak. Ale tylko częściowo, ponieważ główną rolę gra tu przede wszystkim muzyka i wydaje się, że fabuła, scenariusz i bohaterowie, właściwie wszystko, zostało napisane, zmontowane pod muzykę. Z początku sprawia to ogromne wrażenie, ale potem niestety zaczyna nużyć, bo fabuła nie jest zbyt oryginalna, zbyt ciekawa. To dobry film, żeby obejrzeć go raz, popatrzeć na umiejętności głównego bohatera, zobaczyć jak muzyka gra główną rolę, ale na dobrą sprawę potem zapomina się o tym filmie. 7/10

Złe mamuśki 2: Jak przetrwać święta (2017)

Zobacz na Filmweb.pl

Ponad rok temu pisałam Wam o pierwszej części „Złych mamusiek”, że spodziewałam się strasznej szmiry, ale poszłam na film dla Kristen Bell i zostałam pozytywnie zaskoczona. Dość szybko pojawiła się informacja, że twórcy idą za ciosem i przygotowują drugą część. Z jednej strony bardzo się ucieszyłam, że będę mogła wrócić do bohaterek, z drugiej miałam pewne obawy, czy druga część dorówna pierwszej.

Nawet nie wiecie, jak szczęśliwa wyszłam z kina. Chociaż czasami ten film był tak głupi, że aż śmieszny, rzadko bawię się TAK DOBRZE na jakimkolwiek filmie. Oczywiście jest tu mnóstwo typowych scen komediowych, które znamy z wielu komedii, nie uniknęliśmy scen czy „zabawnych” tekstów związanych z seksem, ale poza sceną z Mikołajem, która mi się nie podobała, na całej reszcie dobrze się bawiłam.

Jeśli polubiliście bohaterki w pierwszej części, tutaj nadal wzbudzają sympatię (Carla może nawet jeszcze większą niż w jedynce), a gdy poznajemy ich mamuśki… Można pęknąć ze śmiechu. Każda jest inna, ale każda jest popieprzona. Bardzo polubiłam też ojca Amy, chociaż jego rola w filmie ogranicza się do bycia pantoflarzem i powiedzenia córce kilka mądrych słów w odpowiednim momencie, ale zagrał go Peter Gallagher, którego bardzo lubię, więc pewnie stąd się wzięła moja sympatia do jego bohatera. Ogółem jeśli chodzi o obsadę aktorską, moim zdaniem, fajnie została dobrana.

Komu polecam drugą część „Złych mamusiek”? Oczywiście wszystkim, którym spodobała się część pierwsza. Również osobom, które szukają niewymagającej, głupiej komedii, żeby się zrelaksować. Film też świetnie wprowadza w klimat świąt i tak myślę, że w każde święta będę oglądać nie tylko Kevina, ale i Bad Moms ;) 8/10

„Trzynaście powodów” – sezon 1 (2017)

Zobacz na Filmweb.pl

Kiedy tworzyłam kategorie na bloga, postanowiłam dla seriali nie tworzyć osobnej kategorii, tylko wrzucać je do „warto zobaczyć”. Oczywiście nie pomyślałam, że co, jeśli zobaczę coś, czego nie będę mogła polecić? Miałam takie myśli po obejrzeniu pierwszych odcinków „Trzynaście powodów”… Ostatecznie obejrzałam serial do końca, tylko i wyłącznie ze względu na poruszoną tematykę depresji i samobójstwa.

Więc pora się określić: Warto zobaczyć? Tak, chociaż serialowi daleko do perfekcji i ma mnóstwo wad, myślę, że warto zobaczyć i pomęczyć się trochę.

Serial zainteresował mnie z dwóch powodów: Po pierwsze porusza problem depresji i samobójstwa (o czym już wspomniałam), przy okazji przedstawia również kilka innych problemów, które są z tym bardziej lub mniej związane. Jestem zainteresowana tym tematem, przede wszystkim dlatego, że kiedyś sama to przeszłam i zastanawiałam się, w jaki sposób przedstawiono tu chorych, bo niestety zdarzają się takie dzieła, w których chorzy na depresje to ludzie, którym w dupach się poprzewracało (np. „Sala samobójców”). Po drugie serial zdobył taką popularność i tyle fanów, że byłam ciekawa, co ludziom tak się spodobało.

Zanim przejdę do ogólnej oceny, zanalizuję (czy coś w tym stylu ;P) kilka wybranych elementów serialu, które szczególnie zapadły mi w pamięć i do których chciałabym się odnieść.

Zacznijmy może od głównej bohaterki: Hannah Baker, która występuje tylko w retrospekcjach, jako głos na kilku kasetach, za pomocą których przedstawiła trzynaście powodów, które doprowadziły ją do samobójstwa. Słyszałam opinie, że podobno Hannah irytuje część widzów (ale specjalnie przed pisaniem tej analizy nie słuchałam ani nie czytałam żadnych recenzji). Z jednej strony mnie to nie dziwi, szczególnie jeśli ktoś widział tylko kilka pierwszych odcinków serialu i je porzucił: W tych pierwszych wydaje się, że przecież Hannah nie miała większych problemów, jej powody są takie głupiutkie, drobne, a ona mocno przesadza. Jasne, zdarza się jej dramatyzować, ale… spora część nastolatków dramatyzuje. Chociaż jej powody wydają się błahe (nie mówię o tych ostatnich, oczywiście), doskonale wiem, że to właśnie drobne problemy mogą sprawić, że się załamiemy. Wystarczy, że pojawi się kilka albo kilkanaście takich problemików w jednym czasie. Myślę, że właśnie dlatego Hannah mnie na dobrą sprawę nie irytowała: Potrafię ją zrozumieć, wczuć się w jej sytuację. Już w połowie serialu pomyślałam, że gdyby mnie to spotkało 10 lat temu, czyli wtedy, kiedy sama miałam depresję, zrobiłabym to samo, co ona. No, może nie wpadłabym na pomysł nagrania tych kaset, ale zabiłabym się.
A przecież, kiedy to pomyślałam, nie wiedziałam najgorszego, nie znałam tych „najgorszych problemów”, jak np. myśl, że jesteśmy winni czyjeś śmierci czy gwałt. Prawdę mówiąc, nie jestem do końca przekonana, czy było dobrym posunięciem dodanie tych wątków do seriali. Na pewno to były poważne problemy, które zniszczyły Hannę psychicznie. Z drugiej strony mam wrażenie, że to wysyłanie takiego sygnału, że dopóki młody człowiek nie przeżyje czegoś tak strasznego jak gwałt czy śmierć, której być może mógł zapobiec, a tego nie zrobił, nie ma prawa się załamać i poradzi sobie z resztą. Dla mnie jest to oczywiste, że to te drobne sprawy mogą złamać, ale czy dla widzów serialu też to będzie jasne? Wątpię. Myślę, że lepsze byłoby przedstawienie więcej drobnych spraw i pokazanie, jak coś z pozoru błahego, może tak wpłynąć na życie nastolatki.
Dzięki moim doświadczeniom nie było mi trudno wczuć się w jej sytuację, zrozumieć ją. Przede wszystkim poruszył mnie fragment: „Chciałam zacząć od nowa… wyrwać pozostałe kartki z dziennika i zapomnieć. Ale niezbyt się udało. (…) A przeszłość mnie goniła. Potrzebowałam zmiany. Chciałam być kimś innym. Znacie to uczucie? Nie chciałam być dłużej niewidzialna. Chciałam zacząć od nowa. Odciąć się od przeszłości i zostawić ją za sobą. Chciałam ciężej pracować. Być mądrzejsza. I silniejsza. Bo innych nie da się zmienić, ale można zmienić siebie.” Ponieważ kiedy zaczynałam liceum, myślałam dokładnie to samo. Tak jak Hannah – chciałam rozpocząć nowe życie. Nawet byłam o tyle w „dobrej” sytuacji, że rozpoczynałam nową szkołę, w której mnie nikt nie znał, więc teoretycznie mogłam być kim chciałam. A tu Hannah rozpoczynała tylko nowy rok szkolny, ale w starej szkole, ze starymi znajomymi… Niestety obawiam się, że nie udało się twórcom serialu przedstawić uczuć Hanny tak, by każdy mógł się wczuć w jej sytuację. Brakowało dokładniejszego pokazania jej uczuć i podejrzewam, że osoby, które nie miały bezpośrednio kontaktu z depresją, mogą mieć problemy ze zrozumieniem Hanny i jej sytuacji, co może doprowadzać do stwierdzeń typu: Ta laska jest taka głupia. W mojej ocenie się pogubiła, jak każdy popełniła sporo błędów i być może, gdyby w jednej czy dwóch sytuacjach postąpiłaby inaczej, poradziłaby sobie. Tylko wiecie, każdy, niezależnie od wieku, popełnia błędy i mają one swoje skutki, a nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co by było, gdyby…

To tyle, jeśli chodzi o Hannah, chociaż na pewno można przeprowadzić głębszą analizę. Przejdźmy do głównego żyjącego bohatera, czyli Claya, który właśnie otrzymał kasety dziewczyny i to właśnie razem z nim poznajemy jej powody. Clay również dopowiada nam swoimi wspomnieniami losy Hannah. Muszę przyznać, że Clay mnie niesamowicie irytował. Im dalej oglądałam serial, tym bardziej się na niego wkurzałam. Dlaczego?
Po pierwsze – z łatwością oceniał innych na podstawie tego, co usłyszał z taśmy, chociaż długo nie mógł mieć pewności, ile z tego było prawdą. Ba, on sam znalazł się na taśmach i myślę, że wstrzymałabym się z oceną innych, dopóki nie usłyszałabym, co Hannah miała do powiedzenia na mój temat. Żeby nie było – Clay wiedział, że był jednym z powodów, w przeciwnym razie nie otrzymałby tych kaset. Naprawdę, irytowała mnie jego złość na wszystkich dookoła, to pochopne ocenianie (niezależnie od tego, czy miał rację, czy nie) i powolne słuchanie fragmentów (no tak, bo gdyby przesłuchał to wszystko jednej nocy, to wiele by się w tym serialu nie wydarzyło). Jednak najbardziej co mnie irytowało i właściwie nie tylko w przypadku Claya, ale w przypadku wielu ludzi, przede wszystkim tych, przez których Hannah się zabiła: Nadal nie myśleli o konsekwencjach, nie uczyli się na błędach. Te dzieciaki przesłuchały kasety, więc wiedziały, co zrobiły źle, poczucie winy ich niszczyło, zżerało od środka, ale większość z nich nadal zachowywało się tak samo w stosunku do innych, jak to robiło w stosunku do Hanny, bez refleksji: hej, sporo przez to zabiła się Hannah, to może jednak powinienem być milszy? Clay poszedł nawet o krok dalej: Robił rzeczy, których pewnie normalnie by nie zrobił. Co z tego, że zdjęcie było jednym z powodów jej czynu, zrobi to samo komuś innemu, żeby go ukarać. Serio? Naprawdę, miałam ochotę przywalić mu w ten głupi łeb.
Do tego Clay nazywał Hannę drama queen, a on sam był takim drama king. Widoczne jest to przez cały serial, ale przede wszystkim, gdy słucha swojej taśmy. Jego reakcja była stanowczo przesadzona. Przynajmniej na końcu trochę chłopak zmądrzał. Chyba.

Na końcu chyba większość bohaterów trochę zmądrzała. Podobało mi się, że kilku bohaterów przedstawiono z kilku stron: np. popularny sportowiec, który ma nieciekawą sytuację w domu. Dziewczyna, która bała się, że jeśli jej tajemnica wyjdzie na jaw, da to argument dla ludzi, którzy są przeciwko ludziom takim, jak jej rodzice. Szkoda, że nie przybliżyli tak więcej bohaterów.

Rodziców Hanny też nie za bardzo rozumiem. Znaczy się, rozumiem ich ból, cierpienie i próbę zrozumienia decyzji córki, ale nie bardzo rozumiem wątku z procesem. Co to właściwie miało im dać? Tak naprawdę nie wiem, do czego oni dążyli.

Każdy odcinek trwa prawie godzinę, podczas każdego dowiadujemy się o jednym z powodów, mamy przeplataną teraźniejszość z przeszłością. Powiem szczerze, że długość i powolna akcja sprawiają, że serial trochę się dłuży. Z jakiegoś powodu nie potrafiłam obejrzeć dwóch odcinków pod rząd, tylko musiałam robić sobie przerwy (wyjątkiem są ostatnie odcinki). Powiem szczerze, że gdyby nie poruszony temat, dałabym sobie spokój po jednym czy dwóch odcinkach. Na szczęście te ostatnie są o wiele ciekawsze, może dlatego, że więcej się dzieje?
Zastanawiam się też, po co jest tworzony drugi sezon. Nie wiem, co dokładnie ma się w nim dziać i ile będzie odcinków, ale jestem pewna, że można było to wpleść w te trzynaście odcinków, ewentualnie stworzyć sezon o jeden czy dwa odcinki dłuższy. W każdym razie nie wiem, czy go zobaczę.

Ogólnie serial średnio mi się podobał. Czegoś mu brakuje, lepszego przedstawienia postaci, przede wszystkim Hanny, ciekawszych odcinków – przede wszystkim pierwszych. Jednak ostatecznie postanowiłam mu dać wyższą ocenę, ze względu na przedstawienie problemu. Chociaż pewnie wielu ludziom będzie trudno wczuć się w sytuację i uczucia głównej bohaterki, może skłoni ich do refleksji i zanim powie czy zrobi coś, co zrani uczucia innej osoby, zastanowi się dwa razy, bo to, jak traktujemy innych może mieć tragiczne konsekwencje. Chociaż prawdę mówiąc mam wątpliwości, bo podejrzewam, że osoby, które uważają samobójców za „słabe jednostki” nawet nie zainteresują się tym serialem. Myślę, że nauczyciele, pedagodzy, rodzice i wszyscy, którzy mają styczność z młodzieżą nie tyle może zobaczyć ten serial, co powinna. Niestety nie wszyscy dorośli są świadomi, jak ważne dla nastolatka jest to, jak postrzegają go inne osoby, ocena całej grupy rówieśniczej, jak wpływa na niego samotność…
Pewnie serialem zainteresują się osoby chore na depresję. I tu mam dylemat, czy im go polecać, bo serial jest cholernie dołujący. Obejrzałam go w 3-4 dni i dawno nie przeżyłam tak dołującego okresu, jak podczas oglądania tego serialu. Nie chcę, żebyście mnie źle zrozumieli: Te dni same w sobie były trudne, bo mój dziadek umarł, więc z tego powodu byłam smutna i w żałobie. Do tego „13 powodów” jest naprawdę bardzo trudnym emocjonalnie serialem, wręcz jest dołujący. Co prawda ja nie płakałam (może wzruszyłam się podczas jednej sceny, wiem, dziwne jak na mnie), ale tak mnie to zdołowało, że miałam problem wstać z łóżka. Dorzucanie czegoś takiego osobie chorej może mieć negatywne skutki. Chociaż może z drugiej strony pomoże? Może taka osoba pomyśli chociaż przez chwilę o ludziach wokół niej, jakby zareagowali po jej śmierci? Jak odbiorą to rodzice? Znajomi? Przecież Hannah nie miała tylko wrogów, przecież byli ludzie, którzy ją lubili i doskonale widzimy ich cierpienie. Z doświadczenia wiem, że osoba, która chce zakończyć życie raczej o tym nie myśli.
Ale jest też pedagog. To ktoś, kto kojarzy nam się z osobą, która może pomóc. I jeśli masz problemy, z którymi sobie nie radzisz, masz myśli samobójcze, zachęcam do pójścia do pedagoga, psychologa, kogokolwiek. To nie wstyd prosić o pomoc.
Jednakże w serialu  pedagog się nie popisał, wręcz przeciwnie. Z jednej strony to zaleta, że pokazano bez tabu, że również ludzie, którzy pracują z młodzieżą i mają im pomóc, zabierają się do tego nieumiejętnie, wręcz pogarszają sytuację. Hannah nie powinna usłyszeć tego, co powiedział. Jednak boję się, że jeśli serial obejrzy osoba, która ma problemy emocjonalne, dojdzie do wniosku, że nie ma sensu prosić o pomoc dorosłych, bo i tak nie uwierzą i nie pomogą.
Jest sens i pamiętajcie, że gdy jedna osoba nas zawiedzie, zawsze warto spróbować jeszcze raz, u kogoś innego…

Chociaż serial mógł zostać lepiej zrealizowany, myślę, że mimo to warto go zobaczyć i przede wszystkim nie przerywać oglądania w połowie! Chociaż to fikcja, odzwierciedla szkolną rzeczywistość i może być dobrą podstawą do zapoznania się z tematem depresji wśród młodzieży, szczególnie dla dorosłych, o ile ci mają w sobie choć trochę odrobiny empatii i otwarte umysły 7/10

Emma Donoghue „Pokój”

Zobacz na LubimyCzytać.pl

Ponad rok temu oglądałam film, który wywarł na  mnie pozytywne wrażenie i do dziś dobrze go pamiętam. Już wtedy wiedziałam, że z chęcią przeczytam książkę, ale minęło kilkanaście miesięcy zanim znalazłam na nią czas.

Trudno powiedzieć, co jest lepsze: książka czy film? Myślę, że warto zapoznać się z obiema wersjami. W książkowej historii bardziej widzimy, że jest ona opowiedziana z punktu widzenia 5-letniego Jacka. Czytamy jego myśli, obserwacje. Wiele rzeczy, które są dla nas oczywiste, dla niego są niewiadomą. Czytelnik też więcej rozumie, wyciąga więcej wniosków z obserwacji Jacka niż on sam. Ale to nie jest wada, to zaleta tej książki. Dzięki czemu tak trudny temat, jaki został tu opowiedziany – porwanie, zamknięcie na kilka lat, gwałty – czyta się znacznie lżej niż gdyby narratorką była matka Jacka. Wraz z nim poznajemy świat zewnętrzny, który dla chłopaka jest czymś nowym.

Książka bardzo mi przypadła do gustu, pochłonęłam ją jednego dnia i polecam nie tylko osobom, które nie znają tej historii, ale również tym, którzy widzieli ekranizację. 8/10

Harry Potter. Książka do kolorowania

Zobacz na LubimyCzytać.pl

Status: W trakcie

Idealny prezent dla Potteromaniaka, który lubi rysować (i kolorować)? Kolorowanka z postaciami z Harry’ego Pottera! Tę część dostałam od mojej przyjaciółki Kasi na Boże Narodzenie i to jeden z najlepszych prezentów, jakie do tej pory dostałam ;)

To, co podoba mi się w Potterowskich kolorowankach, to okładka: Mamy tu złocenia, pewne elementy są już kolorowe, ale okładka jest tak zrobiona, że spokojnie możemy ją pokolorować i spersonalizować. Cudo.

Oczywiście okładka jest najmniej istotną częścią kolorowanki. Co znajdziemy w środku? Kilkadziesiąt stron pełnych ilustracji do pokolorowania. Część z nich jest tylko na jedną stronę, ale są takie, które zajmują dwie sąsiednie strony. Wśród nich znajdują się sceny, które znamy z filmów o Harrym Potterze. Część ilustracji to postacie na bądź stworzenia na tle (które czasami składa się z powtarzalnego wzoru). Są również „zapychacze”, czyli jeden wzór, który powtarza się na całe dwie strony. Niektóre są jeszcze takie, że wyglądają w miarę przyzwoicie, a są też takie, że naprawdę można było je sobie darować. Kilka ostatnich kartek jest zapełnione kolorowymi ilustracjami i zdjęciami, tak, że podczas kolorowania można sobie zajrzeć do tyłu, by zainspirować się, jak pokolorować daną ilustrację ;)

W kolorowankach ważną sprawą jest papier: Jest tutaj dość gruby i jeśli zamierzamy kolorować kredkami, jest w sam raz. Niestety nie polecam go do malowania farbami czy mazakami – będzie przebijać na drugą stronę, a niestety całość jest zapełniona ilustracjami, więc jeśli Wam coś przebije, zniszczy obrazek po drugiej stronie. Niestety, chociaż koloruję tylko kredkami, nie uniknęłam takiej sytuacji – mam taką dziwną kredkę, która właśnie mi przebiła na drugą stronę – szczęście w nieszczęściu, że po drugiej stronie był powtarzalny wzór, a nie coś konkretnego, ale i tak mnie to trochę zdenerwowało.

Czy to kolorowanka dla Was? Jeśli lubicie kolorować i jesteście fanami Pottera, to na jakieś 90% powinno Wam się spodobać, ale najlepiej samemu pójść do empiku czy jakiejś księgarni i ją po prostu przejrzeć. Można wybrać również opcję „pocztówki” albo „plakaty” – z tego, co oglądałam, to wszystko jest stworzone na podstawie tych samych ilustracji, które znajdują się w tej kolorowance.

Ja osobiście bardzo lubię tę kolorowankę i uważam, że te z serii o Potterze są najlepszymi w mojej skromnej kolekcji ;) 8/10

3 myśli w temacie “Trzynaście powodów

  1. zuziio1994 pisze:

    ” Chociaż jej powody wydają się błahe (nie mówię o tych ostatnich, oczywiście)” – w punkt. Miałam takie same myśli, jak oglądałam ten serial. Niesamowite, jak punkt widzenia i odbierania różnych rzeczy zależy od wieku. Jak miałam 17 lat to podobnie przejęłabym się jej pierwszymi powodami. Dziś bym tylko wzruszyła ramionami.

    A ten film o złych mamuśkach muszę obejrzeć. Na 1 cz nieźle się uśmiałam :D

    Nowa recenzja na http://the-rockferry.blog.onet.pl/

  2. Rbl fleur (Rblfleur) pisze:

    Nie lubię tego typu ani filmów ani seriali. A tych ostatnich wyszło tyle, że nawet człowiek nie wie za który najlepiej się wziąć. Hmmm… co do tych mamusiek… Nie kojarzę, ale skoro tak polecasz to w wolnej chwili może się skuszę i sobie puszczę :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.